bbbbb.jpg
 
 
Szukaj
  • Piotr Piotrowski

Alanya. Autobusem na zamek

Największą atrakcją Alanyi (Riwiera Turecka) jest średniowieczny zamek Kalesi, malowniczo położony na wzgórzu na wysokości 250 m, otoczony morzem z trzech stron. Ale to nie jedyne miejsce, dla którego można pokochać ten kurort. Atrakcji jest mnóstwo, choćby zakupy na orientalnym bazarze, relaks na słynnej plaży Kleopatry czy prawdziwy, turecki kebab.

Do Alanyi wybraliśmy się z oddalonej o kilkanaście kilometrów miejscowości Türkler, w której w ostatnich latach mocno rozbudowała się baza hotelowa. Spędzaliśmy tam wakacje w hotelu Zenn In Resort, który szczerze polecamy (bogata formuła all inclusive – również z tureckim jadłem, designerski wystrój, basen z aqua parkiem, blisko hotelu dobrze zaopatrzony bazar i markety).

Do centrum Alanyi pojechaliśmy dolmuszem a stamtąd - z placu Hürriyet - wybraliśmy na zamek położony na wysokości 250 m... autobusem (linia nr 4). Tak, tak, autobusem podmiejskim. Im wyżej, tym droga była bardziej stroma, kręta i węższa, przez co jazda pod górkę, takim środkiem lokomocji, była czymś wyjątkowym:).

Za to drogę powrotną polecamy zaliczyć spacerem. Widoki ze wzgórza i panorama Alanyi – bezcenne! Po drodze jest mnóstwo straganów oferujących zarówno oryginalne rękodzieła jak i pamiątki typu magnesy czy miniaturki zamku. Turczynki same podchodzą, oferują piękne haftowane obrusy, chusty i inne wyroby, które warto przywieźć ze sobą do Polski.

Po kilkunastu minutach autobusowej przejażdżki, byliśmy na miejscu. Pierwsze fortyfikacje twierdzy pamiętają czasy hellenizmu. W okresie panowania Bizancjum i najazdów arabskich zamek był wielokrotnie przebudowywany. Od 1221 roku przeszedł we władanie Turków Seldżuckich. To wtedy sułtan Alaeddin Keykubad rozbudował miasto, nazywając je od swojego imienia – Alaiye (po wprowadzeniu nowego alfabetu nazwa została zmieniona na Alanya).

Jedną z największych powstałych wtedy fortyfikacji była 33-metrowa i ośmiokątna Czerwona Wieża – dziś symbol Alanyi. W budowli nazwanej tak ze względu na czerwone cegły, mieści się obecnie Muzeum Etnograficzne.

Warto też zobaczyć dobrze zachowaną cytadelę, zbiorniki na wodę deszczową, chrześcijański kościół z czasów Bizancjum (X wiek), meczet i karawanseraj zbudowane przez Sulejmana Wspaniałego. Wstęp do cytadeli i na wieżę jest płatny. Jest też nieczynna dziś stocznia z 5 dokami (niedostępna dla turystów).

Na zamek warto wybrać się nie tylko dla obejrzenia jego infrastruktury, ale i widoków na panoramę Alanyi, wybrzeże Morza Śródziemnego w tym – słynną plażę Kleopatra. Widok ze szczytu twierdzy zapiera dech w piersiach – z trzech stron morze, z czwartej – imponujący widok na góry Taurus.

Grzechu warty jest też widok końcówki półwyspu, uformowany z wąskich i wysokich skał. Ponoć to tutaj w średniowieczu wykonywano wyroki śmierci, przez zrzucenie skazańców ze skał do wody. Życie darowano temu, kto przeżył upadek (nie uderzył w skałę, lecz wpadł do morza). Wedle innej opowieści, dla rozrywki seldżuccy władcy dawali skazańcowi szansę - jeśli ciężkim kamieniem trafił do wody, zachował życie. Dziś takich wyroków się już nie praktykuje, ale turystom przypadła ta seldżucka "ruletka" do gustu - rzucają kamykami z twierdzy. Zakład wygrywa ten, kto trafi do wody. I choćby z tego powodu kraniec półwyspu nazwano Adam Atacağı czyli "ciskający ludzi".

Kolejnym punktem zwiedzania są pozostałości fortecy zwanej Ehmedek, w której znajdował się garnizon wojskowy, skarbiec i arsenał. Zamek ciągle skrywa w sobie tajemnice. Cały czas są tam prowadzone prace archeologiczne. W południowo – wschodniej części fortyfikacji odkryto fragmenty pałacu sułtańskiego.

Jak już podkreśliłem, z powrotem do centrum Alanyi warto się przespacerować, aby zobaczyć przepiękną panoramę na miasto oraz wybrzeże. W pewnym momencie droga rozwidla się. W lewo prowadzi do plaży Kleopatry i jaskini Damlatas, w prawo – do portu.

My zawędrowaliśmy do centrum, aby przekąsić tureckie specjały. Najchętniej - pyszny chlebek pita z doner kebabem. Pita została przeze mnie "zapita" ulubionym sokiem z granatów, który po raz pierwszy piłem właśnie w Turcji, 10 lat temu. A potem był czas na zakupowe szaleństwo, na tureckim bazarze. Istna feeria barw, zapachów i smaków. Przyprawy, pamiątki, orzeszki i bakalie. Kto, co woli.

Oczywiście, "towarzysze ze Wschodu", których na Riwierze Tureckiej jest znacznie więcej niż Egejskiej, gustowali we wszelkiego rodzaju odzieży z podrobionymi znakami znanych marek. A potem, brylowali na ulicach: panowie w dresach i koszulkach adidasa; panie - z torebkami Louis Viton czy Gucci. My woleliśmy tureckie słodycze, czyli tzw. turkish delight. Szczególnie orientalne galaretki czyli "rahat lokum" oraz chałwa.

W mniejszym stopniu - baklava, czyli warstwy cieniutkiego ciasta przekładanego miodem, bakaliami czy pistacjami. I tu rada: zanim kupimy żywność na tureckim bazarze np. orzeszki czy chałwy, warto je posmakować. Te foliowane, w opakowaniach mogą być przeterminowane. W centrum Alanyi znajduje się też market Şekerciler, który gorąco polecam.

Piękne widoki panoramy miasta i twierdzy można podziwiać również z morza, wybierając się na kilkugodzinny rejs statkiem. Nas ta przyjemność ominęła, ze względu na porywisty wiatr i odwołanie wycieczki. Zamiast tego, wybraliśmy się jeepami do kanionu Sapadere, około 40 km od Alanyi. Polecamy przejażdżkę tureckimi bezdrożami, wizytę w wiosce i spacer po urokliwym kanionie, pełnym wodospadów i oczek wodnych. Przygoda na łonie natury z domieszką adrenaliny gwarantowana! Ale Alanya to nie tylko zamek, bazar i piękne kaniony. To również ponad 20 - kilometrowy pas pięknych plaż, w tym najsłynniejsza - Plaża Kleopatry. Warto też wybrać się na spływ pontonem (rafting) rzeką Kopru w kanionie Köprülü (o raftingu i safari do Sapadere piszę w innym poście).




0 wyświetlenia
 
 
 

©2019 by All Inclusive. Blaski i cienie. Proudly created with Wix.com