• Piotr Piotrowski

Zamek Książ. Perła Dolnego Śląska.

Pierwszy raz byłem w zamku Książ na Dolnym Śląsku będąc dzieckiem, podczas szkolnej wycieczki, w latach 90. XX w. Zafascynował mnie świat jego bajkowych komnat, ogrodów i kilku jakże różnych stylów architektonicznych, będących wizytówką różnych epok. Dziecięcy zachwyt został do dziś.

⚔️ Za każdym razem, gdy odwiedzam giganta wśród polskich zamków, odkrywam coś nowego. Nowe rewelacje wychodzą z kolejnych, odkrytych zakamarków. Ale Książ ma jeszcze sporo tajemnic i zagadek. I to jest w nim piękne. Nie bez powodu znalazł się na liście "Siedmiu cudów Polski".

Pamiętam, jak w latach 90. jako nastolatek prenumerowałem czasopismo "Świat Młodych". Nie było wtedy facebooka, komputery i cyfrowe aparaty fotograficzne były na wagę złota, nie mówiąc już o zdjęciach robionych smartfonami. Ratunkiem na fotki polskich zamków był właśnie pchli targ w "Świecie Młodych". Wystarczyło zamieścić ogłoszenie w tym czasopiśmie, aby wymienić się np. pocztówkami. Pamiętam , dzięki wymianie z osobami z całego kraju, zebrałem kilkadziesiąt takich kartek z polskimi zamkami. Jedną z najpiękniejszych była pocztówka z zamkiem Książ.

Sam zamek to największy tego typu obiekt na Dolnym Śląsku a trzeci po Malborku i Wawelu w Polsce. Znajduje się w wałbrzyskiej dzielnicy Książ, na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego, w centralnej części Sudetów Środkowych. Z Warszawy autem dojedziemy do niego w 4 godziny, z Wrocławia w godzinę z kwadransem, wycieczkę z Poznania trzeba liczyć 3 godziny i 20 minut, z Krakowa - godzinę dłużej.

Zabytek jest jedną z największych atrakcji liczącego 146 km Szlaku Zamków Piastowskich, w skład których wchodzą jeszcze: Grodno, Stary Książ, Cisy, Kłaczyn, Świny, Bolków, Niesytno (Płonina), Bolczów, Sokolec, Chojnik, Siedlęcin, Maciejowiec, Lenno (Wleń) i Grodziec. Część z nich to często ruiny, część jest sukcesywnie odrestaurowywana. Jest co zwiedzać, jest gdzie chodzić. Wszak Dolny Śląsk obfituje w zamki. Jest ich tu ponad setka!


Poniżej - punkt widokowy na Skale Olbrzyma (ok. 11 minut pieszo od zamku), z którego wspaniale prezentuje się południowa strona Książa.

Burzliwe dzieje Perły Dolnego Śląska

Legenda niesie, że pierwsze grodzisko w miejscu obecnego zamku Książ wybudował na urwistym, skalnym cyplu na wysokości 395 m.n.p.m rycerz o imieniu Fryderyk Funkenstein, w 933 roku, z polecenia cesarza niemieckiego, Henryka Ptasznika. Jest w niej ziarno prawdy, co potwierdziły prace archeologiczne. Poniżej makieta zamku Książ na wrocławskim lotnisku. Doskonała reklama dla turystów.

Pewne jest , że pod koniec XIII w. zamek rozbudował Bolko I Surowy, książę świdnicki, jeden z najznamienitszych Piastów Śląskich. Potem stał się własnością Czechów. Zamek mocno ucierpiał w czasie wojen husyckich. Uległ częściowemu zniszczeniu. Później był siedzibą słynnego z rozbojów na Dolnym Śląsku Hermana Czettritza.

Swoją świetność zamek przeżywał za czasów śląskiego a później - niemieckiego rodu Hochbergów (1509-1941). Byli jednym z siedmiu najpotężniejszych rodów Europy, więc zapragnęli mieć luksusową rezydencję, kipiącą od architektonicznych detali, pięknie wystrojonych sal i bajecznych ogrodów. Wszak, gościli na zamku najznamienitsze rody. Imponować musiało wszystko, począwszy od wjazdu do zamku, po książęce stajnie i park.

I choć zamek wielokrotnie był niszczony, m.in. w czasie wojny trzydziestoletniej (1618-48), właściciele zadbali nie tylko o odnowę, ale i nowe , piękniejsze oblicze. W kolejnych stuleciach Książ był wielokrotnie przebudowywany, stąd dzisiejsze jego, jakże różne oblicze. W XVII wieku rozebrano mury obronne, w miejsce których powstało piękne ogrody tarasowe. Wiek później dobudowano frontową część zamku, w barokowym stylu z pięknymi rzeźbami i dziedzińcem. Zwieńczeniem tego dzieła była najpiękniejsza z zamkowych sal - Sala Maksymiliana.

Złota era rokoko

Pomysłodawca rozbudowy, Konrad Ernest Maksymilian Hochberg stworzył z zamku prawdziwy ośrodek kultury i sztuki. Wojaże po świecie zaowocowały nie tylko przebudową średniowiecznego zamczyska w nowoczesną rezydencję, z biblioteką, gabinetem sztuki czy wystawą przyrodniczą. Za czasów jego następcy, Jana Henryka V Hochbergowie dysponują już pokaźnym majątkiem - 4 miastami i ponad 30 wsiami. Jego dekretem wszystkie dobra były dziedziczone tylko przez najstarszego członka rodu, co dało przez kolejne wieki gwarancję trwałości majątku.

Coraz bogatsi

Kolejny Hochberg, Jan Henryk VI dzięki małżeństwu z księżniczką, Anną Emilią Anhalt von Kothen-Pless (1770-1830) stał się jednym z najbogatszych na Śląsku. 19-letnia małżonka, nie dojść, że piękna i młoda, to jeszcze w posagu wniosła Hochbergom księstwo pszczyńskie. Zaczęła się kolejna, złota era zamku. Ród staje się właścicielem innego, pięknego zamku na Dolnym Śląsku - Grodziec. Przeczytacie o nim w moim osobnym artykule: Zamek Grodziec

Jan Henryk VI nakazuje dalsze upiększanie okolic zamku, m.in. budowę romantycznych ruin na fundamentach dawnego piastowskiego grodu, nad przełomem Pełcznicy.

Tzw. Stary Książ nie przetrwał do dzisiaj w swojej pierwotnej formie. Został podpalony przez Armię Radziecką. Dziś Stary Książ jest jedną z największych atrakcji w okolicy zamku Książ, choć po pożarze zachowały się tylko dwa renesansowe portale, część muru dawnego ganku, ściany kaplicy i resztki przykaplicznej wieży.

Zdjęcia dawnego Książa i życia Hochbergów można obejrzeć w zamku na wystawie "Książ od kuchni". Uwiecznił je m.in. ich nadworny kucharz, Louis Hardouin.


Najpotężniejsi na Śląsku

Kolejny wybitny przedstawiciel rodu, Jan Henryk X zostaje spadkobiercą Księstwa Pszczyńskiego na Górnym Śląsku, w 1850 roku Hochbergowie otrzymują tytuł książęcy (von Pless). Ale to nie koniec zaszczytów i zasług! Jan Henryk VI gościł rosyjską parę cesarską, która reperowała swoje zdrowie podczas kuracji w pobliskim Szczawnie Zdrój. Hochberg przyczynił się do powstania budowy linii kolejowej Wrocław - Świebodzice, powiększył majątek o kolejne dobra, które stały się "wolnym państwem stanowym" księstwa śląskiego. Jego syn, Jan Henryk XI zadbał o opiekę socjalną dla swoich licznych robotników i urzędników. Jego kasy emerytalne, chorobowe czy pogrzebowe posłużyły później kanclerzowi Rzeszy, Otto von Bismarckowi do stworzenia systemu ustawodawstwa socjalnego w zjednoczonych Niemczech. Na początku XX w. Hochbergowie stają się drugą , najbogatszą rodziną w Rzeszy.

Księżna Daisy. "Diana Dolnego Śląska".

Kolejny książę - Jan Henryk XV - poślubia młodziutką i piękną Marię Teresę Oliwię Cornwallis - West z zubożałej angielskiej arystokracji, słynną księżną Daisy (zdjęcie powyżej). Świadkiem na ich ślubie był sam książę Walii, późniejszy król Wielkiej Brytanii, Jerzy V. Daisy szybko pokochali poddani. Księżna bez wątpienia jest najbardziej znaną postacią w historii zamku. Słynęła nie tylko z urody ale i inteligencji, dobroci oraz wrażliwości na ludzką krzywdę. Śmiało można powiedzieć, że wyprzedzała swoją epokę o co najmniej kilkadziesiąt lat.

Zamek w 1920 roku. Fot. Bundesarchiv, Bild


Księżna Daisy prowadziła rozległą działalność charytatywną, była zagorzałą pacyfistką, filantropką i autorka słynnych pamiętników, w których żaliła się na ciągłą obecność służby, sztywną etykietę czy brak czułości ze strony męża. Angielka kochała podróże. Z mężem zwiedzili Paryż, Egipt, Indie czy kraje Ameryki Południowej. Drażniła ją rozrzutność męża i kosztowne remonty w majątku, w obliczu biedy poddanych.

fot. archiwum Zamek Książ

Skandal w alkowie

Podczas I wojny światowej Daisy pracowała jako siostra Czerwonego Krzyża, oskarżono ją o szpiegostwo na rzecz w Anglii. Mocno przeżyła rozwód z mężem a wcześniej - jego liczne zdrady. Zasłynęła z likwidacji źródła epidemii (zanieczyszczonej rzeki Pełcznicy) i ogromnej umieralności niemowląt w Wałbrzychu. Pierwszy problem rozwiązała ściągając angielskich specjalistów i budując system kanalizacji i oczyszczalni ścieków, drugi - uruchamiając punkty z darmowym mlekiem pasteryzowanym dla niemowląt, których matki tuż po urodzeniu musiały wracać do pracy w fabrykach i nie miały możliwości karmić piersią swoich pociech. Po rozwodzie , dzieci przypadły ojcu, który na stare lata zakochał się w młodej Hiszpance, młodszej od niego o 37 lat. Wkrótce Klotyldę poślubił, ale małżeństwo zakończyło się wielkim skandalem. Namiętna Hiszpanka zdradzała męża, z pasierbem - najmłodszym synem Daisy - Bolkiem. Ot, kara za porzucenie pięknej Daisy? Stary książę rozwiódł się z Klotyldą, po czym nakazał młodym wziąć ślub.


Hitlerowcy i podziemne tunele

Wielowiekowy dorobek Hochbergów zniszczyli hitlerowcy. W 1944 roku organizacja Todt (zajmowała się budową obiektów wojskowych dla Hitlera) podczas adaptacji zamkowych komnat na cele wojskowe, zniszczyła wiele sztukaterii, fresków i sklepień. Pod dziedzińcem jeńcy wojenni a następnie - obozu koncentracyjnego Gross Rosen (jego filia powstała w okolicy zamku) - drążyli tunele w ramach projektu Riese (Olbrzym). Co miało powstać w podziemiu? Hipotez jest kilka. Książ miał służyć jako schrony dla Hitlera i jego sztabów, bo Führer wiedział już , że tę wojnę przegra. Inna teza głosi, że miały tam powstać tajne laboratoria nad bronią nowej generacji i fabryki zbrojeniowe. Dziś makietę tych podziemnych korytarzy możemy oglądać w zamkowej ekspozycji (zdjęcie powyżej).

Dzieła dewastacji po II wojnie światowej dopełnili żołnierze Armii Czerwonej, którzy wywieźli do sobie resztkę cennego wyposażenia: meble, rzeźby, obrazy, zbiory biblioteczne. Pod koniec lat 50. XX w. wkraczają tu szabrownicy mienia poniemieckiego, zamek dalej niszczeje. Od 1952 roku stopniowo jest odrestaurowywany. Obecnie jego właścicielem jest gmina Wałbrzych i jej spółka "Zamek Książ w Wałbrzychu". Od 6 lat zamek stał się miejscem ekspozycji Muzeum Narodowego. Po 70 latach do Książa wracają obrazy, meble czy rzeźby z czasów Hochbergów. Śmiem twierdzić, że obecnie zamek Książ wraz z okolicznymi atrakcjami to absolutne nr 1 na turystycznej liście Dolnego Śląska. Wnukowie ostatnich właściciele i ich dzieci często odwiedzają "Perłę Śląska".


Zwiedzanie zamku

To tylko wielki skrót burzliwych dziejów rodu Hochbergów, o których można poczytać w wielu publikacjach. Teraz zapraszam Was na zwiedzanie zamkowych komnat i ogrodów. Zapewniam , że do księżnej Daisy jeszcze nie raz wrócę, choćby - przy opisie wnętrz Książa.

Książ to nie tylko zamek, ale i mnóstwo atrakcji w okolicy. Od ruin zamku Stary Książ, stajnie Stado Ogierów, palmiarnię po spacery w Dolinie Pełcznicy, Mauzoleum Hochbergów czy Starą Kopalnię w Wałbrzychu. Dlatego warto zatrzymać się tu na dłużej i przenocować w bezpośrednim sąsiedztwie Perły Dolnego Śląska – w Hotelu Zamkowym***.

Po pozostawieniu auta na okazałym parkingu (15 zł za dobę), spacer do zamku zajął nam około 20 minut z przerwą na sesję zdjęciową na wspomnianej Skale Olbrzyma. Aleją Hochbergów przechodzimy przez barokową bramę z ok. 1740 roku. Strzegą ją sfinksy z głowami kobiet, trzymające kosze pełne kwiatów i owoców. To nie jedyny akcent mitologii greckiej, którą zachwycał się ten śląski ród. W samym zamku znajdziemy ich jeszcze sporo.

Po chwili docieramy do kas biletowych. Witają nas kolejki turystów i klimat, jak na dworcu kolejowym. Szczególnie w weekendy stanie po wejściówkę może potrwać nawet kilkanaście minut. Aby uniknąć straty czasu, proponujemy wcześniej kupić bilety online (informacja oraz cennik na stronie https://www.bilety.ksiaz.walbrzych.pl/).

Do wyboru mamy kilka wariantów. Możemy zwiedzić sam zamek, ale również i tarasy ogrodowe, mauzoleum Hochbergów i zamkowe podziemia. Najtaniej jest w zorganizowanej grupie, a także pakiecie, w którym możemy dołożyć jeszcze wizytę w stajniach "Stado Ogierów", palmiarni, muzeum porcelany oraz starej kopalni w Wałbrzychu.

My wybraliśmy opcję:" Zamek z audioprzewodnikiem, tarasy, palmiarnia oraz stajnie". za 49 zł od osoby. Kasy biletowe są otwarte w godz. 9.00-17.00 w tygodniu i w godz. 9.00-18.00 w weekendy w sezonie wysokim. Z od listopada do marca są czynne w godz. 10.00-15.00 i 10.00-16.00.

Z kasy kierujemy się do barokowego budynku bramnego, który na początku pełnił rolę takiego małego garnizonu zamkowego (stacjonowało w nim 30 muszkieterów) a następnie - biblioteka i archiwum dworskie. Uwagę przykuwają dwie ośmioboczne wieże oraz portal z balkonem.

Wejścia na kamienny most strzegą lwy, opierające łapy na kartuszach herbowych Konrada Ernesta Maksymiliana Hochberga i jego małżonki, Krystyny. Podobne rzeźby możemy zobaczyć przy bramie wejściowej do innego, dolnośląskiego zamku - w Kliczkowie.

Dalej przechodzimy na Dziedziniec Honorowy, otoczony z dwóch stron rzeźbami na balustradach. Oczywiście, barokowe figury muszą coś symbolizować. A, że Hochbergowie uwielbiali mitologię grecką i rzymską, więc zażyczyli sobie scenki przedstawiające Cztery Żywioły. Jest więc Herkules walczący z Anteuszem symbolizującym Ziemię, Boreasz unoszący Orejtyję (Powietrze), Acheloos porywający Perimelę (Woda) czy Pluton porywający Prozerpinę (Ogień).

Czterem żywiołom odpowiadają ustawione na skraju męskie figury czterech temperamentów: cholerycznego (rzeźba uległa zniszczeniu), flegmatycznego (stojący przy cokole ze zwierzęcą maską, z której ust wypływa woda), sangwinicznego (grający na lutni z tamburynem i zwojem papieru nutowego) i melancholicznego (mężczyzna z książką i zawiązanymi ustami).

Zamek, ze względu na liczne przebudowy, ma różne oblicza. Zaczynamy go zwiedzać od strony wschodniej i części barokowej z XVIII w., do której wchodzimy okazując bilet wstępu i otrzymując zestaw z audioprzewodnikiem (zdjęcie poniżej). Od południa i w środku zamek ma charakter średniowieczny (tzw.Długi Dom), skrzydło północne zostało gruntownie przebudowany w latach 1908-23, zachodnie imponuje dwiema ogromnymi wieżami.

Poniżej tzw. Długi Dziedziniec - znajduje się pomiędzy Długim Domem a skrzydłem północnym. Tu można dostrzec najstarszą, środkową część zamku, posadowioną na skale.

Spacer po zamkowych komnatach zaczynamy od II piętra, do którego docieramy Schodami Cesarskimi. Jako pierwsze oglądamy Apartamenty Księżnej - trzy sale z kasetonami z drewna modrzewiowego. Jest sypialnia i pokój muzyczny a pomiędzy nimi - porannej toalety Księżnej i jej garderoba.

Sale zdobią eksponaty z Muzeum Narodowego.

Apartamenty księcia Jana Henryka XI zdobią barokowe obrazy. Przy takim biurku, jak poniżej, można blogować dniami i nocami :)

W sypialni Jana Henryka XV uwagę przykuwa włoskie łóżko małżeńskie z mosiądzu i parawan z drewna orzechowego.

Salonik drezdeński zdobią obrazy Gór Wałbrzyskich autorstwa nadwornego malarza ostatniego cesarza Niemiec. Powstały one na zamówienie Jana Henryka XV i swego czasu zdobiły apartamenty księżnej Daisy. Odziedziczył je ich wnuk, Bolko von Pless , który następnie przekazał spółce Książ.

Salonik w stylu Grundzeit - tym określeniem był nazywany okres rozwoju niemieckiej gospodarki, elit fabrykantów i przemysłowców. Łączy style , m.in. eklektyzm (stolik) z neorenesansem (fotele).

Sala Złota. Na początku XX w. pełniła rolę jadalni. Warto zwrócić uwagę na marmurowy kominek i terakotowe, włoskie rzeźby - alegorie czterech pór roku.

Sale Grodźca. Hochbergowie byli właścicielami innego, pięknego zamku na Dolnym Śląsku, więc i dla niego o znalazł się kącik. W sumie to są trzy , podobne takie komnaty, w stylu Ludwika XVI.

Ściany środkowej wypełniają freski (polichromie) z początku XIX w., które przetrwały do dziś w dość dobrym stanie i przedstawiają ruiny zamku Grodziec.

Czarny Dziedziniec. Warto przyjrzeć się ścianie z herbami głównych rodów rządzących Książem oraz tynkom z boniowanymi dekoracjami (pseudosgraffito). Średniowieczna studnia na dziedzińcu została zasypana w czasie II wojny światowej.

Hol Myśliwski. W nim Hochbergowie chwalili się swoimi trofeami z licznych polowań.

Sala Rycerska stanowiła niegdyś zbrojownię i miejsce przechowywania strzelb myśliwskich.

Sala Kominkowa. Niegdyś jadalnia z pięknym, renesansowym kominkiem.

W tle portret księżnej Daisy.

Sala Balowa. Swoim bogactwem i wielkością (blisko 230 mkw.) miała gości "zwalić z nóg". Dziś na tle innych sal prezentuje się dość przeciętnie. Niestety, bogato zdobione polichromiami sklepienia i marmurową posadzkę hitlerowcy zniszczyli, zakrywając gipsem i betonem.

Sala Krzywa mieści się w w piętnastowiecznej części zamku. Niegdyś - najpiękniejsza z komnat. Jej późnogotyckie i wczesnorenesansowe zdobienia i freski uległy zniszczeniu za czasów "remontu" hitletowskiej organizacji Todt.

Pokoje cesarskie. Na początku XIX w. stanowiły luksusowe apartamenty dla gości, m.in. cesarza Niemiec. Wkrótce, dla podupadających właścicieli stanowiły źródło dochodu. Hochbergowie stworzyli w nich wystawy muzealne.

Poniżej dwie wybitne osoby w dziejach Książa: z lewej - pierwszy budowniczy Książa - piastowski książę Bolko Świdnicki (zm. 1368), z prawej - Jan Henryk XI Hochberg - II książę von Pless (1833-1907) a także arcyksiążę (najwyższy tytuł książęcy, który mogła otrzymać osoba spoza rodziny panującej), za którego zamek przeżywał swoje ostatnie lata świetności.

Dziś w pokojach cesarskich możemy oglądać niesamowitą wystawę "Książ od kuchni". Na ponad 200 zdjęciach zamek, rodzinę Hochbergów i jej służbę uwiecznił... nadworny kucharz, Louis Hardouin (na zdjęciu poniżej, z lewej strony). Francuz nie tylko im dogadzał smacznymi potrawami, ale i uwieczniał na fotografiach. Jest też ponad 60 zdjęć z osobistych albumów księżnej Daisy (zdjęcie w lewym rogu).

Księżna Daisy w swoim 6-metrowym sznurze pereł - prezencie od swojego męża, który uwielbiał podróże. Aby stworzyć taki niezwykły dar, Hochberg zatrudnił poławiaczy pereł w Morzu Czerwonym. Jeden z nich wyławiając największą perłę, utonął. Zanim wyzionął ducha, przeklął Daisy.

Salon Zielony. Kolejny, w stylu rokoko. Kiedyś wypełniały go wizerunki Hochbergów, w szczególności Konrada Ernesta Maksymiliana, jego żony i dzieci. Obecnie puste miejsca po nich wypełniono dekoracyjnymi tkaninami.

Sala Maksymiliana. Bez wątpienia najpiękniejsze z zamkowych pomieszczeń, powstałych w I połowie XVII w. podczas budowy barokowej części Książa. Nazwa pochodzi od twórcy, Konrada Ernesta Maksymiliana Hochberga (1682 -1742), wielkiego mecenasa sztuki i jednego z najwybitniejszych przedstawicieli tego rodu.

Niegdyś przyjmowani byli tu najważniejsi goście. Dziś - najładniejsza, barokowa sala na Dolnym Śląsku. Organizowane są tutaj jubileusze, ceremonie zaślubin, wręczania nagród.

Wrażenie robią kominki z czarnego, włoskiego marmuru bogato zdobione rzeźbami mitologicznych postaci oraz wazonami z orłem w koronie. Nad oszklonymi drzwiami sali znajdują się trzy balkoniki, które niegdyś służyły jako miejsce dla dworskiej kapeli.

Naszą uwagę zwraca przede wszystkim imponujące malowidło na suficie (plafon) , przedstawiające sceny z mitologii greckiej. To dzieło wyszło spod pędzla praskiego malarza, Antoniego Feliksa Schefflera w 1732. Ukazuje wizytę Ateny w siedzibie Muz na Helikonie.

Salon Biały. Warto zwrócić uwagę na przepiękne, rokokowe ornamenty na suficie.

Pokój zdobią dwa portrety - sześcioletniego Gottloba Hansa Ludwiga von Hochberg oraz naczelnego dowódcę wojsk cesarskich w Wojnie Siedmioletniej - Augusta Wilhelma von Braunscheig - Bevern.

Rokokowy jest również kominek, który z niewiadomych przyczyn został tutaj przeniesiony przez hitlerowców z Salonu Włoskiego.

Salon Gier. Dawny pokój muzyczny, nazywany również gobelinowym. Ta ostatnia nazwa nawiązywała do nieistniejących już dziś gobelinów, przedstawiających historię mitycznych postaci: Heleny i Parysa, "sprawców" Wojny Trojańskiej. Obecnie Salon jest wystrojony tkaninami z motywami tańczących i grających postaci oraz meblami w stylu baroku, neorokoko i eklektyzmu. Całość uzupełniają obrazy z Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Salon Chiński, zwany też Orientalnym. W tym pokoju mógłbym planować swoje podróże, nie tylko po Dalekim Wschodzie :). Orientalny klimat przede wszystkim tworzą ściany wyłożone tkaninami z pawiem (symbolizuje wszechświat) oraz gałąź kwitnącej wiśni (szczęście). W czasach Hochbergów pełnił funkcję poczekalni, w której goście oczekiwali na spotkanie z właścicielami zamku.

Tarasy zamkowe

Po uczcie wewnątrz zamku czeka nas kolejna, w jego ogrodach. Choć nogi mogą już być zmęczone ponad godzinną wędrówką po książęcych komnatach, oczy chcą podziwiać bajkowe tarasy z pięknymi widokami na wąwóz rzeki Pełcznicy, zaliczany do najpiękniejszych w Sudetach. Jest ich w sumie trzynaście, ale ja skupię się na tych najpiękniejszych. Pierwszym, do którego schodzimy, jest Taras Bogini Flory.

Jego nazwa pochodzi od kamiennego posągu Flory, zdobiącego fontannę usytuowaną w niszy muru i otoczoną bluszczem. W centralnej części tarasu stoi druga fontanna - Trytonów. Taras ten niegdyś służył relaksowi. Oprócz pięknych widoków na wąwóz Pełcznicy, Hochbergowie mogli rozkoszować się wyglądem pięknych kompozycji roślin, zapachem kwiatów, ziół czy śpiewem ptaków. Dziś wrażenie robią fantazyjnie ukształtowane obwódki z bukszpanu. Nie bez powodu wcześniej był nazywany "Tarasem Ogrodu Rozkoszy".

Z Tarasu Bogini Flory schodzimy na kolejny - Taras Środkowy. Wyróżniają go dwie kolejne stylowe fontanny i bujna roślinność skalna porastająca skarpę. Normalnie cudo :)

W takiej pięknej scenerii brakowało mi tylko ławeczki, latte i kawałka sernika. Zieleń na każdym z tarasów jest zadbana, wystrzyżona i szykowna, jak spod igły. Właściciel dba o każdy szczegół, aby zachować piękno tego miejsca.

Poniżej Taras Bolka, wsparty na trzech potężnych arkadach. Za ostatnich Hochbergów stanowił werandę, będącą przedłużeniem Sali Krzywej. Obecnie jest zamkniętą przestrzenią, do której można wejść schodkami z Tarasu Kasztanowcowego lub bezpośrednio z zamku - z Sali Krzywej.

Taras Różany (Kaskadowy). Jego centralną częścią jest kaskadowa fontanna wbudowana w ścianę. Oczywiście, jak sama nazwa wskazuje, wypełniają go róże, a także bukszpany. Z tarasu możemy podziwiać piękne widoki na przełomy Pełcznicy.

Taras Zachodni (zdjęcia poniżej) - największy z wszystkich trzynastu. Tworzą go trzy fontanny, otoczone kompozycjami z bukszpanów, uzupełnionymi krzewami, kwiatami i trawą. Z tej części ogrodów możemy podziwiać imponujące skrzydło zachodnie zamku z dwoma basztami, wspierające się na skale porośniętej roślinnością górską. Przy baszcie Jerzego (z prawej strony) schodkami dostaniemy się na kolejny, mniejszy taras - Kasztanowcowy. Oczywiście nazwa wzięła się od rosnących tam kasztanowców. I choć po najpiękniejszej zamkowej fontanny - Donatella zostały tutaj tylko resztki, to warto zobaczyć kopię renesansowego Domku Norymberskiego (tzw. Fronton Pellera - od nazwiska właściciela kamienicy w Norymbergi).

Wracając do Tarasu Zachodniego, wrażenie robią przede wszystkim dwie potężne baszty. Między nimi dostrzeżemy rzeźby lwów, podtrzymujących kartusz herbowy Hochbergów i earlów De La Warr z której pochodziła księżna Daisy.

Okrążając zamek, idziemy wzdłuż Tarasu Północnego i Arkadowego, na terenie dawnego Ogrodu Jeleniego. Szlak prowadzi przez stromy stok, wśród starych drzew.

Z Tarasu Arkadowego możemy podziwiać północną część zamku a także baszty i ganki, które przypominają średniowieczną zabudowę. Tutaj też zaczynamy kolejną przygodę - w podziemiach Książa.

Podziemia zamku to już osobny rozdział. O hitlerowskim projekcie Riese (Olbrzym) pisałem wcześniej, w części dotyczącej krótkiej historii Książa.

Książ to doskonały punkt widokowy nie tylko na Dolinę Pełcznicy ale i Góry Sowie oraz Śląski Olimp, czy Ślęzę.

Ogiery i palmy

Po zamkowej wędrówce i chwili wytchnienia przy kawie i serniku w kawiarence (przy wejściu do zamku) wybraliśmy się do stajni zamkowych, określanych jako "Stado Ogierów". Stanowi je zespół budynków z muru pruskiego na planie czworoboku. Założył go Jan Henryk XV w 1844 roku, wielki miłośnik koni.

Stajnie , jako jedyne z kompleksu zamku Książ przetrwały II wojnę światową bez strat. Co ciekawe, ujeżdżalnię w całości wykonano z drewna modrzewiowego bez użycia ani jednego gwoździa. Od ponad 20 lat funkcjonuje tu jedyna w Polsce stadnina koni rasy śląskiej.

Bank, Jogurt, Sonet czy Dolar. To imiona najpopularniejszych śląskich ogierów. W sumie w Książu jest setka koni. Wiele z nich medalowych. Śląskie ogiery robiły furorę nawet na mistrzostwach świata.

Podczas wędrówki po książańskich stajniach, można pogłaskać konia a nawet go nakarmić.

Oprócz hodowli i zawodów, Stado Ogierów organizuje konne imprezy integracyjne, kuligi, kursy hipologii, przejażdżki bryczkami, aukcje koni i oczywiście - naukę jazdy konnej.

Konie rasy śląskiej to połączenie sprowadzonych na Dolny Śląsk z Niemiec koni oldenburskich z miejscowymi. Dzięki tej "krzyżówce" otrzymano konia szlachetniejszego, o dużej masie i sile oraz posuwistym ruchu w stępie i kłusie, doskonale zaspokajającego potrzeby rolnictwa i rozwijającego się wtedy przemysłu.

Nie lada gratką jest też ekspozycja zabytkowych powozów w stajniach. Mamy tu okazy z całego świata.

Ostatnim akordem naszej wycieczki będzie Palmiarnia. W drodze do niej warto obejrzeć w parku mauzoleum Hochbergów z 1734 roku, które w XVIII i XIX w. było miejscem odpoczynku w otoczeniu przyrody. Po przekształceniu go w kaplicę grobową, pochowano w niej m.in. Jana Henryka XI, jego dwie żony i księżną Daisy, wraz z jej 6-metrowym sznurze pereł o ogromnej wartości. W 1945 roku, gdy na Zachód zbliżali się Sowieci, trumnę z jej ciałem przeniesiono na cmentarz ewangelicki jednej z dzielnic Wałbrzycha (Szczawienko), i ukryto w grobowcu jednego z wpływowych przedsiębiorców. Do dziś nie ustalono, w którym. Obecnie w odrestaurowanym mauzoleum ostały się cztery puste sarkofagi. Trzy duże i jeden malutki, w którym pochowano córeczkę Daisy.

Palmiarnia Lubiechowska. Dzięki niej Hochbergowie o każdej porze roku mogli zajadać się cytrusami i mieć mnóstwo egzotycznych roślin w swoich zamkowych ogrodach. Później, chcąc podreperować swoje finanse, zaczęli udostępniać ją zwiedzającym. Od 1963 roku palmiarnia była sukcesywnie odnawiana.

Obecnie w palmiarni uprawia się ponad 250 gatunków egzotycznych roślin. Są aloesy, krzewy cytrusowe, trujący oleander i figowce. Wybornie smakuje latte w cieniu potężnych palm i kaktusów, dlatego polecam na odpoczynek wizytę w miejscowej kawiarence.

Wyjątkowości tego miejsca dodają lemury i żółwie czerwonolice oraz liczne wystawy. Od drzewek bonsai po zupełnie nie związane z botaniką. My natrafiliśmy na ekspozycję strojów ....samurajów. Oczywiście, w palmiarni możemy kupić wiele unikatowych roślin i zasadzić w swoim ogrodzie. I poczuć się tak, jak niegdyś Hochbergowie :)

Poniżej orientacyjna mapka wszystkich atrakcji (za https://www.ksiaz.walbrzych.pl/):

Jeśli spodobał się Wam ten post, zapraszam do spaceru po innych zamkach Dolnego Śląska (linki do artykułów poniżej). Ps. mile widziane komentarze i uwagi :)



⚔️ Zamek Grodziec


⚔️ Zamek Kliczków, rafting na Kwisie i Pupa Słonia


⚔️ Zamek Wleń (Lenno) i Wieża Książęca w Siedlęcinie


⚔️ Zamek Miecz (Świecie)


⚔️ Zamek Czocha




848 wyświetlenia2 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie