• Piotr Piotrowski

Zamek i klasztor w Oybin. "Helmowy Jar" w Górach Łużyckich


Fanom Tolkienowskiej Trylogii polecam niezwykłą krainę, tuż przy polsko – niemieckiej granicy: Góry Łużyckie i kurort uzdrowiskowy Oybin. Na jednej z gór stoją malownicze ruiny dawnego zamku i klasztoru zakonu Celestynów. Krajobrazy zapierają dech w piersiach a i poczuć się można tutaj, jak w tolkienowskim Helmowym Jarze!

Do Oybin dotrzemy autem z Wrocławia w dwie i pół godziny, ze Zgorzelca w 50 minut, z Bogatyni jeszcze szybciej, bo w pół godziny. Możemy też zostawić auto w pobliskim miasteczku Zittau (Żytawa) i dojechać stamtąd do Oybin oldschoolową kolejką wąskotorową, czyli lokomotywą parową ciągnącą zabytkowe wagoniki. To świetna alternatywa na podziwianie górskich widoków położonych w dolinach unikatowych domków w zabudowie szachulcowej, z których słyną Górne Łużyce. "Ciuchcia" kursuje na trasie Zittau – Oybin – Jonsdorf nieprzerwanie od 1890 roku. Rozkład jazdy znajdziecie TUTAJ

Oybin to niewielki, malowniczo położony kurort leży w Górach Łużyckich, najbardziej wysuniętej na zachód części Sudetów, w tzw. polsko – niemiecko – czeskim trójstyku. Miejscowość słynie nie tylko ze skalnego miasta i świetnych tras pieszych i rowerowych, ale przede wszystkim – ruin średniowiecznego zamku i klasztoru. Prowadzi do nich skalny wąwóz. Po drodze mijamy dwie bramy i kasę biletową.

Twierdza stanęła w XIII w., aby zabezpieczać szlak handlowy z Łużyc do Czech. Król czeski Jan Luksemburski odkupił ją od pewnego rycerza, po czym rozbudował. Obok zamku, ufundował w 1366 roku klasztor, prowadzony przez zakon Celestynów. Choć dziś jest tylko zabezpieczoną ruiną, imponuje wysoką bazyliką i zespołem mniejszych, gotyckich budowli, po których spacerując możemy poczuć się jak w tolkienowskiej krainie. Poniżej mapka, która ułatwi Wam zwiedzanie :)

Choć zamek i klasztor oparł się przez wieki najazdom wrogich wojsk, w tym Husytów, zniszczył je pożar w 1577 roku, wywołany uderzeniem pioruna. Uszkodzona budowla nie została już odbudowana. Malowniczo położone na piaskowej górze ruiny zaczęły przyciągać turystów już w dobie romantyzmu. Klasztor i zamek był ulubionym tematem dla słynnego niemieckiego malarza tego okresu, Caspara Davida Friedricha. Z czasem zabytek zabezpieczono i uczyniono jedną z największych atrakcji tej części Sudetów.

Z zamku ostały się tylko fragmenty ścian. W podziemnych komnatach zorganizowano ciekawe wystawy, poświęcone jego historii. Z zamkowej góry możemy podziwiać piękne krajobrazy Gór Łużyckich i miasteczka Oybin.

W tle malowniczo położona restauracja i kawiarnia Berggasthof, którą polecam na

odpoczynek i smaczny obiad.

Naszym głównym punktem wycieczki był oczywiście klasztor. Wchodzimy do niego po schodkach.

Zakon ukrył tutaj skarbiec praski , gdy po okolicach grasowały wojska husyckie. Reformacja spowodowała, że Celestyni musieli stąd odejść. Zastąpili ich jezuici. Strzeliste ruiny klasztoru pozbawione dachu imponują jeszcze bardziej wewnątrz.

W podziemnych komnatach można poczuć się jak w średniowieczu. Warto obejrzeć przedmioty służące do codziennej modlitwy i pamiątki z czasów działalności zakonników, na jakie archeolodzy natrafili podczas prac na terenie klasztoru i zamku.

Z klasztoru przechodzimy korytarzami na cmentarz z epitafiami z XVI, XVII czy XVIII wieku a także ogródek z ziołami leczniczymi. Najstarszy grobowiec – rycerza Petera von Debschitz - pochodzi z 1550 roku. Pochowany jest tu wiele ważnych osobistości w historii Niemiec, m.in. Alfred Moschkau - budowniczy wspomnianej, żytawskiej kolei wąskotorowej.

Kolejną gratką będzie wędrówka po skalnym mieście, z punktami widokowymi na cudną panoramę miasteczka i Gór Łużyckich. Momentami możemy się poczuć , jak w skalnych miastach rodem z Szwajcarii Saksońskiej czy Czeskiej. Dużo frajdy dostarczyło mi przedzieranie się przez wąskie szczeliny między skałami, strome zejścia i kręte ścieżki. Dla chłopa o wzroście 1.90 cm i wadze ponad 107 km nie jest to wcale takie łatwe. Warto przejść się nie tylko skalną ścieżką na zamkowej górze, ale także zaliczyć cały szlak zielony. Po drodze czekają na nas: fantazyjne kształty piaskowców (Głowa Słonia czy Niedźwiedź Polarny) , czerwone skały (Skalny Kielich), szeroka rozpadlina (Wielka Skalna Aleja), wejście po stromych, metalowych schodkach na tzw. Ostrą Skałę (wspaniały widok na większość Gór Łużyckich) a na deser - wzgórze Töpfer.

A teraz quiz. Co widzicie na zdjęciu powyżej? Ja twarz wkurzonego faceta , z wydatnym nosem i głęboko osadzonymi oczami :) . Wędrówkę po skalnym mieście kończymy, wychodząc tą samą zamkową bramą, którą weszliśmy.

W pobliżu zamku i klasztoru warto zajrzeć również do barokowego kościółka górskiego, Bergkirche. Ewangelicki zabytek z 1734 r. został zbudowany na pochyłej skale. Posadzka opada w dół jak w sali wykładowej albo amfiteatrze. Na dwupiętrowych emporach modlitwa Ojcze Nasz przedstawiona została w formie obrazkowej jako Biblium Pauperum.

Praktyczne informacje:

Bilet wstępu na zamek i klasztor kosztuje 5 euro, ulgowy - 4 euro. Od kwietnia do października klasztor i zamek otwarte są w godzinach 9.00-18.00, poza sezonem - 10.00-16.00. Na zwiedzanie warto poświęcić co najmniej 2-3 godziny. Więcej informacji na temat cennika TUTAJ

Parking. Jeśli wybieramy się tam autem, najlepiej zostawić je w samym centrum miejscowości, przy Kammerstrasse 1a (parking jest płatny). Jeśli ktoś woli wydać parę euro np. na pamiątki z Oybin, może zaparkować auto na bezpłatnym placu, na uliczce Talweg, przy linii kolejowej.

Noclegów w Oybin i okolicy nie brakuje. W ścisłym sezonie ceny za jedną dobę wahają się od 250 zł w skromnych pensjonatach. Nocleg w trzygwiazdkowym hotelu ze śniadaniem to już wydatek rzędu co najmniej 350-400 zł. Mnóstwo ofert znajdziecie na stronie booking TUTAJ . W miasteczku nie brakuje restauracji ze smacznym jedzeniem. oraz sklepików z souvenirami typu figurki zakonników, miniaturki klasztoru czy łużyckich domków.

Kogo bolą nogi po zwiedzaniu klasztoru i spacerze po skalnym mieście , może podziwiać górskie widoki ciuchcią "Oybin Express". To ciekawa opcja szczególnie dla rodzin z dziećmi.

Atrakcje i szlaki turystyczne są dobrze oznakowane. Nie ma opcji, aby zabłądzić :)

Ps. Jeśli byliście w Oybin, podzielcie się proszę wrażeniami zostawiając komentarz poniżej. Tym, których zachęciłem tym postem do wyprawy w Góry Łużyckie, życzę niezapomnianych wrażeń! Będąc w okolicy, warto również zajechać do pobliskiej Żytawy (Zittau) - miasteczka słynącego z wąskotorowej kolejki – retro, osiedlowego pop – artu, NRD-owskich "nysek" (roburów), unikatowych, wielkopostnych płócien z XV i XVI w. oraz licznych zabytków, które szczęśliwie przetrwały wojenną zawieruchę. Moją fotorelację z Żytawy znajdziecie w osobnym poście TUTAJ

Jeśli spodobał się Wam pomysł na weekendową wycieczkę w NRD-wskie strony, zapraszam do lektury moich innych postów o atrakcjach przy polsko - niemieckiej granicy (dawniej serbołużycka kraina, dziś Saksonia i Brandenburgia):

* Góry Łużyckie: Skały Zakonnic - link TUTAJ

* Diabelski Most i Park Azalii. Baśniowy ogród w Kromlau - link TUTAJ

*Niemieckie piramidy i pałac w Branitz - link TUTAJ

* Rowerem wokół jeziora Barwalder See - link TUTAJ

30 374 wyświetlenia24 komentarze

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie