• Piotr Piotrowski

Wiszący most i skansenik w Tomisławiu

Spośród wielu atrakcji Dolnego Śląska są te mniej znane, o których wielu turystów jeszcze nie słyszało. Jednym z takich miejsc jest Tomisław, niewielka, senna wieś w gminie Osiecznica, niedaleko zamku w Kliczkowie. Warto ją odwiedzić za sprawą przynajmniej dwóch miejsc. Pierwsze to wiszący most na Kwisie, drugie – skansenik pana Szczepana, w którym obejrzymy oryginalny wystrój i wyposażenie domu sprzed stu lat, z czasów, gdy w Tomisławiu mieszkali reemigranci z Bośni, Niemcy oraz Serbołużyczanie.

Reemigranci z Bośni i Frieda

Pod koniec XIX w. Tomisław (niemiecki Thomedorf) był jedną z wielu wsi, do której po II wojnie światowej trafili Polacy, wcześniej mieszkający w Bośni. Na Bałkany zostali przesiedleni pół wieku wcześniej, z przeludnionej Galicji. Po 1945 roku w dolnośląskiej miejscowości osiedlili się mieszkańcy bośniackiej Grabasznicy i Rakosztaka. Dziś sporo pamiątek o bośniackich Polakach mieszkających w tej wsi znajduje się właśnie w skanseniku (Tomisław 40). Budynek w charakterystycznej dla Łużyc zabudowie szachulcowej liczy co najmniej 300 lat. Czuć w nim powiew historii i burzliwych dziejów. Pieczołowicie kolekcjonuje je tam pan Szczepan, który chętnie oprowadza turystów po wszystkich izbach i podwórzu, pełnym unikatowego, sprzętu, jaki wiek temu używano w gospodarstwie i rolnictwie.

Pan Szczepan odkupił pustostan około 20 lat temu, od autochtonki, Niemki Friedy. Przed II wojną była tu karczma, potem mieszkał w nim stolarz z rodziną. Po 1945 roku prawie wszyscy Niemcy wyjechali z Tomisławia. Prawie, bo została w nim córka stolarza, Frieda, która zmarła bezdzietnie w latach 90. Majątek odkupił od niej pan Szczepan. Po Niemce zostało wiele pamiątek i przedmiotów codziennego użytku. Są też jej osobiste zdjęcia a także wystawa poświęcona bośniackim reemigrantom.

Pan Szczepan własnymi nakładami wyremontował budynek, sukcesywnie uzupełniając unikatowe zbiory. Muzeum można obejrzeć po wcześniejszym umówieniu się z właścicielem (tel. 692 230 961). Dla zorganizowanych, większych grup odbywają się warsztaty dawnych rzemiosł, spotkania przy grillu, prelekcje na temat historii wsi i jego społeczeństwa.

Poniżej na zdjęciu Frieda, która po wojnie została w Tomisławiu i mieszkała w nim aż do swojej śmierci, w latach 90.

Poczuj się jak Indiana Jones! Drugą atrakcją Tomisławia jest wspomniana kładka na Kwisie. Można się na niej poczuć, niczym uciekający Indiana Jones na wiszącym nad przepaścią moście. Wystarczy chwilę poskakać, aby rozbujać wiszący mostek. Parkując auto przy kościele, w centrum wsi, do kładki dotrzemy skręcając w lewo, zaraz za kościelnym murem. Po przejściu około 400 metrów wzdłuż malowniczych pól, dotrzemy do mostku.

Amatorom turystyki rowerowej proponuje zostawić auto na zamkowym parkingu w Kliczkowie. Wszak, z Kliczkowa do Tomisławia jest ledwie 6 km i sporo ciekawych, leśnych tras, które można pokonać rowerem. Szczególnie polecam malowniczą trasę wzdłuż rzeki Kwisa, prowadzącą przez geopark w Osiecznicy, gdzie zobaczymy takie fantazyjne formy skalne jak Pupa Słonia czy Dzban (piszę o nich w osobnym poście – TUTAJ).

Wracając do auta, warto poświęcić chwilę czasu ewangelickiemu kościołowi w centrum wsi.

Obecny stan to efekt przebudowy w latach 1836-37 na fundamentach pierwszej świątyni, z 1346 roku.Kościół stanowi część rzymskokatolickiej parafii pw. Stygmatów Św. Franciszka z Asyżu. Dość monumentalnie prezentuje się kościelna dzwonnica, warto też przejść się wzdłuż muru, w którym znajduje się sporo barokowych nagrobków i epitafiów mieszkańców z XVII w. Kto nie ma dość spaceru po Tomisławiu, może jeszcze obejrzeć kilkanaście domów w zabudowie szachulcowej, charakterystycznej dla Dolnych Łużyc.

1807 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie