• Piotr Piotrowski

Szwajcaria Lwówecka, Lwówek Śląski i okolice

Niemcy mają swoją Szwajcarię Saksońską, Czesi - Szwajcarię Czeską a Polacy - Szwajcarię Lwówecką. Zaraz zapytacie, ale jaka "Szwajcaria" w Polsce? Tak, tak. Mamy taką malowniczą krainę na Dolnym Śląsku. Nazwa tamtejszych skał nawiązuje właśnie do tych niezwykłych widoków górskich, jakie na co dzień mają u siebie Szwajcarzy.

Nasza "Szwajcaria" leży w pobliżu Lwówka Śląskiego. Tutejszy samorząd zadbał o to, aby to miejsce uczynić równie atrakcyjnym, co Karpacz, Góry Stołowe czy Błędne Skały. Uzupełnieniem pięknych tras pieszych i geościeżek są zabytki Lwówka - jednego z najstarszych miast na Dolnym Śląsku, które zyskało znaczenie w I poł. XIII w. , za czasów piastowskiego księcia Henryka Brodatego. Jakby tego było mało - miasta z bogatymi tradycjami piwowarskimi i słynnym, corocznym świętem - Lwóweckim Latem Agatowym. Ale po kolei.

Wycieczkę do Lwówka zaczynamy od atrakcji przyrodniczych. Szwajcaria Lwówecka to druga co do wielkości po Górach Stołowych grupa form skalnych w Sudetach. Na pół dzieli ją Dolina Srebrnik z rzeczką o tej samej nazwie oraz droga wojewódzka nr 297. Po jednej stronie mamy Skały Panieńskie na tzw. Szpitalnej Górze, po drugiej - Lwóweckie Skały na zboczach Wzgórza Kombatantów.

Lwóweckie skały stanowią naturalną bramę Parku Krajobrazowego Doliny Bobru.

Aby zobaczyć wszystkie skalne atrakcje, warto skorzystać z pięknie przygotowanej trasy, liczącej 6,6 km. To Szlak Lwóweckich Form Skalnych.

Spacer zaczynamy na pięknym, lwóweckim Rynku, gdzie możemy też zostawić auto, na dość sporym parkingu. Z Dolnego Rynku kierujemy się na ul. Browarną, gdzie mijamy Browar a następnie średniowieczne mury.

Następnie, idąc ul. Brodatego (na jednej z kamienicy warto zobaczyć okazały mural założyciela miasta) docieramy schodami do 260 - metrowego szczytu zwanego Górą Szpitalną (w średniowieczu funkcjonował tutaj szpital). Z jej szczytu możemy "cyknąć" aparatem fotograficznym cudną panoramę Lwówka.

Kierując się dalej kierunkowskazem na szlaku, docieramy do pierwszych form skalnych, czyli Panieńskich Skał. Czy chowały się tutaj jakieś panny? Zgadliście! 20-metrowe skały tworzą sieć labiryntów z licznymi szczelinami i basztami. Ponoć, w czasie wojen husyckich w XIV w. oraz wojny 30-letniej (1618-48) miały się tu schronić kobiety, uciekając przed najeźdźcami z miasta.

Szczególnie godna uwagi jest Panieńska Izdebka, do której ponoć biegł tunel z miasta, łączący klasztor franciszkański z Panieńskimi Skałami. U podnóża tych skał stał przed II wojną światową jeden z najładniejszych budynków Lwówka - Boberhaus (Dom nad Bobrem). Działał w nim Helmut von Moltke, która za swoją antyhitlerowską działalność został stracony przez Gestapo w ostatnim roku II wojny światowej.

Z Panieńskich Skał schodzimy asfaltową drogą do drogi wojewódzkiej nr 297 i odbijając w prawo, wchodzimy na nasłonecznioną ścieżkę pieszo-rowerową. Na Lwóweckie Skały wspinamy się po schodach, w pięknej scenerii sosnowego lasu.

Przed nami oczami pojawia się masa skalnych ambon, grzybków, rożków czy baszt, zbudowanych z górnokredowych piaskowców. Ścieżką docieramy do punktu widokowego, z kontrowersyjnymi, biało – czerwonymi barierkami. Nagrodą dla zmęczonego ciała jest rozkosz duszy – po dotarciu na sam szczyt możemy podziwiać Karkonosze i Góry Izerskie.

Warto tu też zobaczyć skalną półkę – miejsce po medalionie słynnego Ducha Gór, Rübezahla (Liczyrzepy). Nad skalnym urwiskiem stoi drzewo przypominające kształtem kaczy dziób. Miejscowi nazwali je "strażnikiem Szwajcarii Lwóweckiej" , turyści - drzewodzióbem i entem rodem z tolkienowskiego Władcy Pierścieni.

Schodząc ze szczytu dalej kierujemy się do dawnego założenia parkowego „Buchholz”, gdzie niegdyś , w XVIII -XIX w. mieściła się restauracja Buchholz i muszla koncertowa - popularne miejsce wypoczynku mieszkańców Lwówka i miejskich festynów. Po II wojnie światowej były tutaj organizowane również zloty kombatantów, stąd też nazwano to miejsce Wzgórzem Kombatantów. Dziś po tych budowlach zostały tylko resztki gruzu. Ze wzgórza wracamy na lwówecki rynek, kierując się ulicami: Graniczną, Jaśkiewicza i Sienkiewicza.

Tak tak, 29 lat temu był tu też sympatyczny Władek. Za rok okrągła rocznica, więc może znowu coś tam wyryje w na jednej ze skał?

Oczywiście, to nie jedyny szlak. Jeśli ktoś chce zwiedzić wyłącznie Lwóweckie Skały, może podjechać pod nie bezpośrednio. Do dyspozycji turystów jest okazały plac z parkingiem, wiatami oraz miejscem na wypoczynek i posiłek, zwany Placem Lwóweckich Gwarków.

Stoi tutaj również wagonik górniczy. To kolejna działalność, z której z której słynął średniowieczny Lwówek. Górnicy (gwarkowie) wydobywali tutaj złoto już w XII w., dzięki czemu osada zyskała na znaczeniu i otrzymała prawa miejskie.

Więcej na temat szlaków turystycznych i związanych z nimi ciekawostek przeczytacie na stronie Lwóweckiego Towarzystwa Regionalnego (https://www.hitlwowekslaski.pl/turystyka/szlaki-turystyczne/szlak-lwoweckich-form-skalnych/) . Poniżej również mapka opisanego szlaku autorstwa LTR: Oczywiście, to nie jedyny szlak dla turystów. Polecam również Szlak agatowy (niebieski szlak spacerowy), długości ok. 8,5 kilometra. Biegnie z Lwówka Śląskiego, przez starą cegielnię w Mojeszu i wzniesienia Płóczek Górnych do Nagórza.


Lwówek Śląskie. Lwie miasto z piwowarskimi tradycjami i Agatowym Latem.

Będąc w Szwajcarii Lwóweckiej grzechem byłoby nie zwiedzić uroczego Lwówka. To niewielkie, 9-tysięczne miasteczko, z zabytkami skupionymi wokół Ratusza, więc historyczny spacer nie zajmie Wam zbyt dużo czasu.

Tak, jak już wcześniej wspomniałem, Lwówek Śląski jest jednym z najstarszych miast Polski, książę Heniek Brodaty nadał mu prawa miejskie w 1217 r. Parę lat wcześniej osada otrzymała prawo warzenia piwa. Złotego napoju ze Lwówka można się napić i dziś, bo w mieście dalej działa browar (przy ul. Traugutta). Ja zakupiłem dwa: klasyczne, jasne, 5,5 procentowe "Książęce" i ciemnego "Jankesa", do którego produkcji użyto 5 odmian chmieli.

W piwnicach Browaru Lwówek warto zwiedzić kilkaset eksponatów i poznać historię lwóweckiego browarnictwa: butelki, archiwalne etykiety, unikatowe skrzynki. Warto zobaczyć też współczesny proces wyrobu złotego trunku, obejrzeć warzelnię, leżakownię i rozlewnię a także posmakować piwka, pod warunkiem, że ma się ukończone 18 lat. Więcej o samym browarze przeczytacie tutaj http://www.browarlwowek.pl/:

Gotycko – renesansowy ratusz jest największym na Śląsku. Warto zobaczyć w nim m.in. średniowieczną Salę Ławy Sądowej, Izbę Tortur, Loch Głodowy czy Salę Agatową. Zachowały się tam freski przedstawiające historię miasta. Więcej o samym budynku i jego atrakcjach przeczytacie tutaj: https://lwowekslaski.pl/atrakcje/1118/ratusz-w-lwowku-Slaskim

Jak na "lwie miasto" Lwówek , oprócz lwa w herbie ma też sporo wyrzeźbionych lwów w swoim centrum :) Na ścianach samego ratusza doliczyłem się dwóch.

Skąd nazwa Lwówek i jego symbol - lew? Na początkach państwa polskiego te tereny zamieszkiwało plemię Lunaków (późniejsi Bobrzanie). Ich gród bezskutecznie oblegał czeski książę, Brzetysław. Po nieudanym oblężeniu najeźdźca wycofał się a w dowód uznania odwagi obrońców pozostawił na wzgórzu w kamieniu rzeźbę rodowego lwa swojej dynastii - Przemyślidów. Nazwa „wzgórze lwa” ( niem. Löwenberg) funkcjonowała już od nadania miastu praw w 1217 r. Tak nazywali ten gród przejeżdżający tędy kupcy.

Lwówek ma cztery fontanny, w tym trzy ze zwierzętami: sową, czaplą i lwem. W pobliżu tej ostatniej stoi pomnik poświęcony wizycie w miasteczku samego cesarza Napoleona, w 1813 roku.

Czwarta fontanna - Sukienników - upamiętnia tych rzemieślników, którzy znacznie przyczynili się do rozwoju gospodarczego miasta w czasach jego świetności. W pobliżu tej ostatniej stoi pomnik poświęcony wizycie w miasteczku samego cesarza Napoleona, w 1813 roku. Na początku XVII w. w 8-tysięcznym miasteczku funkcjonowało aż 450 warsztatów sukienniczych!

W pobliżu Ratusza stoją relikty gotycko – renesansowej zabudowy mieszczańskiej. Wśród uroczych kamieniczek warto przyjrzeć się szczególnie dwóm, na Placu Wolności nr 21 i 22: Budynkowi Ław Chlebowych i Obuwniczych (dawna siedziba szewców i piekarzy) oraz Kamienicę Agatową (nazwa pochodzi od sklepu z minerałami, z których Lwówek słynie, dawna siedziba burmistrzów).

Mijając ratusz od strony kamieniczek przechodzimy obok fontanny z sową. Ponoć ten wodotrysk na ścianie ratusza mieli ufundować w 1905 roku miejscowi członkowie zakonu iluminatów.

Niby dowodem na to jest sowa - popularny znak w symbolice masońskiej. Większość jednak podważa tę teorię, podkreślając, że ten ptak jest przede wszystkim symbolem mądrości, literatury, sztuki oraz rzemiosła. Grozę budzi kolejny wyrzeźbiony lew z twarzą człowieka (umieszczony pod sową), z którego kiedyś tryskała woda. Póki co, obecnie fontanna jest chwilowo nieczynna.

Z dawnych fortyfikacji miejskiej zachowały się dwie odrestaurowane bramy (Baszta Bramy Lubańskiej oraz Bolesławieckiej) zespolonych murami. Idealne miejsce na popołudniowy spacer! Spacerując między murami obronnymi można poczuć się, niczym w Carcassonne. W Lwówku Śląskim przetrwało kilkanaście kwadratowych baszt oraz dwie wieże obronne, do tego ciekawe basteje. Fortyfikacje w wielu miejscach również składają się z podwójnego pierścienia murów.

Tuż za Basztą Wieży Lubańskiej stoi okazały lew. Rzeźba wykuta z piaskowca w drugiej połowie XIX w. przez wiele lat zdobiła taras wspomnianej restauracji Pod Bukami, położonej nieopodal Szwajcarii Lwóweckiej, na wzniesieniu zwanym Buchholz (obecnie to Wzgórze Kombatantów). Wcześniej znajdował się kiosk RUCH-u i budynek mieszkalny.

Północną część murów wieńczy druga z lwóweckich baszt - Bramy Bolesławieckiej. Budowla z XIII w. służyła jako loch głodowy, następnie magazyn lodu, by przed II wojną światową zostać ruiną bez dachu. W latach 70. XX w. mieściła się w niej pracownia lokalnego artysty. Trzy lata temu obie wieże wraz z murami obronnymi przeszła kompleksową renowację, oczyszczono je z kamienia i wymieniono dach.

Większe wrażenie robi Czarna Wieża – pozostałość po dawnym kościele ewangelickim, obecnie w prywatnych rękach. Można w niej spędzić romantyczny weekend, bowiem mieści się w niej trzygwiazdkowy hotel z wygodnymi apartamentami. Szczegóły tutaj: https://www.booking.com/hotel/pl/czarna-wieza.pl.html

Z racji zainteresowania zakonami rycerskimi i wyprawami krzyżowymi, uwagę zwróciłem również na dawną siedzibę (komandorię) zakonu Joannitów. W 1281 roku Joannitów do Lwówka Śląskiego sprowadził władca księstwa lwóweckiego, niejaki Bernard Zwinny. Po kasacie zakonu, mieścił się tu szpital, przedszkole a obecnie – dom parafialny oraz Ośrodek Kolonijno-Szkoleniowy „Caritas”. W czasie wojen napoleońskich, w maju 1813 r. gościł tutaj sam car Rosji Aleksander I, który gonił będące w odwrocie wojska francuskie cesarza Napoleona.

Obok dawnej komandorii stoi okazały Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny - rzadki i szczególnie cenny przykład gotyckiego kościoła z wyraźnymi cechami architektury romańskiej, jeden z najstarszych tego typu zabytków na Dolnym Śląsku. Na miejscu pierwszej świątyni, wybudowanej za czasów księcia Henryka Brodatego, kolejną wznieśli Joannici, około 1300 roku. Cenne są zarówno zabytkowe wyposażenie wnętrza jak i rzeźby oraz epitafia umieszczone na elewacji i portalach kościoła.

Nie będę się tutaj rozpisywał o cennym wyposażeniu kościoła, wspomnę jedynie o romańskim portalu wejścia głównego z ok. 1260-70 r., który uchował się z pożaru w 1455 r.; Wybudowany on został z czerwonego piaskowca ze sceną koronowania N.M.P.

Oczywiście, w uznaniu za zasługi książę Heniek Brodaty również doczekał się okazałego murala.

Lwówek Śląski , jak każde miasto, ma swoje święta - Lwóweckie Lato Agatowe, najpopularniejsza impreza mineralogiczna na Dolnym Śląsku, organizowana w centrum miasta od 1998 roku! W okolicy Lwówka, w miejscowości Płóczki Górne występują tzw. Pola Agatowe – bogate w naturalnie występujące na ich terenie minerały agatów. Cały ten teren to porośnięte łąkami i krzewami nieużytki, pokryte wieloma często niebezpiecznymi wyrobiskami i dołami pozostawionych przez poszukiwaczy agatów. Te półszlachetne minerały obecnie mają zastosowanie m.in. w mechanice precyzyjnej, do wyrobu materiałów ściernych i polerskich, łożysk, elementów wag, moździerzy, tłuczków. O samej imprezie, która po roku przerwy spowodowanej pandemią, wraca tego lata ( 16-18 lipca br.), przeczytacie tutaj: http://lla.lwowekslaski.pl/



Zamek w Płakowicach. Śląski Wawel.

Będąc w okolicy warto zajrzeć również do renesansowego zamku w pobliskich Płakowicach, który został ograbiony w1813 roku podczas wojen napoleońskich, a następnie zmieniony w szpital psychiatryczny. Dziś nazywa się go "śląskim Wawelem" , ze względu na krużganki z rzeźbionymi kamiennymi balustradami, okalającymi dziedziniec z trzech stron. Bramę na dziedziniec ozdobiono portalem o wysokości sięgającej II piętra.

W narożnikach umieszczono medaliony przedstawiające właścicieli: Rampolda von Talkenberg i jego żonę. W części centralnej znajduje się podwójny fryz heraldyczny z kartuszami kilku niemieckich rodów. W czasie II wojny światowej Niemcy przeprowadzali tutaj eutanazje na chorych w pobliskim pawilonie, a ciała palili w krematorium. Po szpitalu zostały budynki, które obecnie są coraz gorszym stanie. W splądrowanym po wojnie zamku funkcjonował Państwowy Ośrodek Wychowawczy.

W ostatnich latach miał tu powstać hotel z kasynem, ostatecznie zamek trafił w ręce baptystów z Chrześcijańskiego Ośrodka "Elim", którego założycielem jest pastor z Australii. Mój spacer po zamku był krótki, ale budowla zasługuje na dłuższą wizytę. Właściciele dbają o część pomieszczeń, niestety, zamek wymaga milionowych nakładów, aby zabezpieczyć go przed dalszą degradacją. W okolicy jest piękny , zadbany ogród.


Pałac w Brunowie.

W drodze powrotnej do Żagania zawitałem również do uroczego, barokowego pałacyku w pobliskim Brunowie, zbudowanym 1750 roku na bazie dawnej wieży rycerskiej i przebudowanym w 1901 w stylu klasycystycznym. Prze zlata władały nim niemieckie rody, a w 1933 roku stał się siedzibą szkoły sportowej Hitlerjugend. Dziś pałac, dawna stajnia z powozownią, park z kaplicą rodzinną a także fontanna i inne budowle zostały pięknie odrestaurowane i służą jako ośrodek hotelowo – wypoczynkowy. Oferta na bookingu tutaj: https://www.booking.com/hotel/pl/palac-brunow-lwowek-slaski.html

A więc, zapraszam do Lwówka i jego Szwajcarii! Jeśli ktoś był lub komuś (nie) podobał się ten tekst, proszę o komentarz :) Podzielcie się wrażeniami!

Jeśli spodobał się Wam ten post, zapraszam do lektury innych, dotyczących atrakcji na Dolnym Śląsku:

🏰Zamek Czocha. Twierdza szyfrów i niewiernych żon

🏰Zamek Kliczków, rafting na Kwisie i Pupa Słonia

🏰Zamek Grodziec

🌞Dolnośląska Sahara czyli Pustynia Kozłowska


4,383 wyświetlenia10 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie