top of page
  • Piotr Piotrowski

Spremberg. Czy na pewno Perła Łużyc?

Łużyce słyną z pięknych miejsc, zarówno Dolne jak i Górne. Liczne parki krajobrazowe, pałace, zamki i kościoły ewangelickie i serbołużyckie uzupełnia największe w Europie pojezierze , stworzone w wyniku zalania dawnych wyrobisk pokopalnianych.

Z pozoru, na tle innych, łużyckich miast, Spremberg (łużycki Grodk) niczym szczególnym się nie wyróżnia, mimo to, otrzymało nazwę "Perła Łużyc". Sprawdziliśmy, czy słusznie?

Miasto zwiedzałem na rowerze i to jest najlepsza forma, biorąc pod uwagę wycieczkę na górę Jerzego (Georgenberg).

Spremberg - stara łużycka osada Grodk leży między dwiema nitkami rzeki Szprewy. O tradycjach i historii Serbołużyczan dowiemy się w tutejszych muzeach. Najciekawsze jest w zamku. Miasto w XIX w. i XX w. było prężnie rozwijającym się ośrodkiem przemysłowym, w którym prym wiodły fabryki tekstyliów, papieru, huta szkła i liczne kopalnie w okolicy, dostarczające firmom i mieszkańcom węgla. Większość historycznej zabudowy spłonęła w kilku pożarach, w XVII i XVIII w. Ostało się jednak kilka miejsc, które koniecznie odwiedźcie!

Latte proponuje wypić w jednej z licznych kawiarni, w cieniu zabytkowej starówki. Stare miasto może nie imponuje zabudową tak jak to w Görlitz czy Dreźnie, ale z pewnością warto tutaj zwiedzić kilka miejsc: budynek poczty z rzadką wieżą telegraficzną i Kavalierhaus - obecnie siedziba Sparkasse Spree-Neisse - przy Langen Straße.

Wizytówką centrum jest fontanna z bykami. (Bullwinkel). W miejscu, gdzie w 1830 roku stał przywiązany byk, stoi dziś ciekawa instalacja z trzema byczymi głowami. Piwa można napić się z nozdrzy jednej z głów na corocznym, miejskim festiwalu.

Stojąc przy fontannie spoglądamy na barokowy dawny dom kawalerów księcia Heinricha von Sachsen-Merseburg, zbudowany w 1706 r. dla jego gości Kavalierhaus wybudowano z cegieł pochodzących z pobliskiej cegielni Slamen. Na początku XIX wieku znajdowała się tu karczma „Złoty Hirsch”. Potem działała tutaj poczta pruska działała, do dziś zachował się oryginalny portal wejściowy.

Zamek Spremberg był niegdyś zamkiem wodnym i bagiennym z XI wieku. W XVII wieku został rozbudowany do barokowego zespołu czteroskrzydłowego. W parku znajduje się oryginalny wendyjski (serbołużycki) dziedziniec wiejski.

Muzeum poświęcone jest krajobrazowi wrzosowisk południowo-wschodniej Brandenburgii, życiu serbołużyckiego Erwina Strittmattera (więcej piszę o nim w poście o jego rodzinnej wsi Bohsdorf i FelixSee TUTAJ) i folkloru regionalnego.W średniowieczu miastem i zamkiem rządziła rodzina von Schwarzburg-Wachsenburg, od których nabył je w 1360 cesarz Karol IV. Potem rządziły nimi rody von Kittlitz i Plauen.

Podczas spaceru po mieście zwróćcie uwagę też na dwa jakże różne kościoły – serbołużycki i ewangelicki. Ten pierwszy wybudowała w 1676 r. Ursula von Kittlitz dla rdzennego narodu Serbołużyczan, szczególnie zamieszkującego okoliczne wsie. Świątynia spłonęła w wielkim pożarze miasta w 1705 r. a blisko 130 ruiny rozebrano. Na ich miejscu powstał nowy kościół, wedle projektu pruskiego mistrza budowlanego Karla Friedricha Schinkla.

Drugi kościół, ewangelicki Kreuzkirche (Kościół Św. Krzyża) to późnogotycki trójnawowy ceglany kościół halowy, najprawdopodobniej zbudowany w 1509 roku. I jego nie ominął wielki pożar. Odbudowany, kryje w sobie cenny ołtarz z 1660 roku, podarowany przez ówczesnego właściciela, Spremberga - Seyfrieda von Kittlitz. W oczy rzuca się ośmiokątna barokowa wieża kościoła z 1732 roku.

Najciekawszym punktem zwiedzana miasta była dla mnie wycieczka na górę Georgenberg (Górę Jerzego). Góra nosi imię patrona rycerstwa, św. Jerzego, dla którego w XIII wieku na tym wzgórzu zbudowano kaplicę. W tutejszym parku znajduje się cmentarz żołnierzy sowieckich oraz pomnik Ofiar Faszyzmu. Grobów jest tutaj sporo, wszak przez Spremberg przechodził front w 1945 roku. Miasto znajdowało się w samym centrum ataku 1. Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej na stolicę Niemiec z południa Brandenburgii. Zaciekłe walki o Spremberg spowodowały jego znaczne zniszczenia.


W 1977 roku cały teren w parku został przeprojektowany przez artystę z Hoyerswerdy - Jürgena von Woyskiego. Obok grobowców stanęła rzeźba „Matka Bolesna” oraz pomnik „Wielka Gwiazda”. Cmentarz jest miejscem spoczynku 678 poległych żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej.

Główną atrakcją góry jest 21-metrowa wieża Bismarcka, jedna z 237, jakie wzniesiono na cześć słynnego kanclerza Cesarstwa Niemieckiego, Otto Fürsta von Bismarckowi (1815 – 1898). Taka też stoi w moim rodzinnym Żaganiu. Ta w Sprembergu jest jednak ładniejsza od tej żagańskiej - murowana z cegły i wyłożona blokami z naturalnego kamienia posiada dwie platformy widokowe, z których górna ma kształt korony. Pod pierwszą platformą widnieje napis: „My, Niemcy, boimy się Boga i niczego innego na świecie”. To treść oświadczenia Bismarcka skierowane do Reichstagu w 1898 roku.

Przed wieżą stoi Pomnik Ofiar Faszyzmu.

Kopcące kominy elektrowni na stałe wpisały się już w krajobraz tej części Dolnych Łużyc.

Spremberg tak jak wiele NRD-owskich miasteczek było niegdyś prężnym ośrodkiem tekstylnym. Dziś po dawnej przemysłowej potędze zostały ogromne gmachy z czerwonej cegły. Szczególne wrażenie robi dawna fabryka sukna, którą niejaki Ludwig Levy założył w latach 1924/25. Fabrykant niemieckiego pochodzenia musiał uciekać z Niemiec do USA , gdy hitlerowcy zaczęli prześladować Żydów. Zakład przejął C.Otto Müller. W 1942 roku tekstylia musiały ustąpić produkcji amunicji, na potrzeby zbrojeniowe państwa. Po wojnie produkcja trwała tutaj do 1992 roku. Obecnie zakład popada w ruinę.

Podobny los spotkał hutę szkła, założoną w 1835 roku. Produkowano tam m.in. butelki do mleka. Nie przetrwała transformacji ustrojowej, zbankrutowała w 1992 roku. Na potrzeby sukiennictwa potrzebny był węgiel, który napędzał maszyny parowe. Dlatego w 1840 roku konsorcjum producentów sukna zleciło firmie wiertniczej poszukiwanie węgla.

Ale nie wszystkie fabryki w mieście spotkał taki los. Przykładem jest pięknie zrekonstruowana bryła dawnej manufaktury tektury Gustava Nitschkego. Dziś w jej zabytkowych murach znajduje się m.in. supermarket.

O przemysłowej potędze Sprembergu świadczy poniższe, archiwalne zdjęcie najbardziej industrialnej części miasta w XIX w. - Skrzyżowanie Berliner Strasse z Drebkauer Strasse. Po prawej stronie wspomniane fabryki tekstyliów i tektury, a po lewej - parowozownia kolejki Spremberger Stadtbahn.

Niestety, część budynków po dawnych fabrykach dalej czeka na nowe życie. Jak choćby ta poniżej, na kratach której mieszkańcy wieszają dziecięce zabawki i ciuszki.

Wiele budynków dawnych zakładów nadaje się już tylko do rozbiórki.

Transformacja lat 90. XX wieku była bolesna również dla przemysłu NRD-owskich miasteczek.

Poniżej willa fabrykanta, która zyskała nowy blask trafiając w prywatne ręce.

Dziś ikoną przemysłu jest elektrownia Schwarze Pumpe (łużycka Czarna Pumpa), w dzielnicy miasta o tej samej nazwie. Kiedyś była to wioska. Nazwa wzięła się od pewnej gospody - „Zur Schwarze Pumpe” . Ta z kolei miała swoją nazwę wziąć od legendy. W czasie wojny trzydziestoletniej (1618-48) elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm ukrywał się w niej przed wojskami cesarskimi. Aby odstraszyć najeźdźców - kazał pomalować pompę na czarno – dawny symbol ognia. Do elektrowni dojedziemy z miasta piękną ścieżką rowerową.

Jedną z najnowocześniejszych i najwydajniejszych elektrowni na węgiel brunatny na świecie, którą można zwiedzić w soboty, w wyznaczonych porach. Multimedialne muzeum w elektrowni dostarczy nam ciekawostek o regionie, kopalniach odkrywkowych i produkcji energii elektrycznej z węgla brunatnego na Dolnych Łużycach.


ŚLADEM ŁUŻYCKIEGO "SIENKIEWICZA"

Spremberski pisarz Erwin Strittmatter opisał nazwy miejscowości w swojej trylogii powieści Der Laden (Sklep) w następujący sposób: „Grodk leży w dolinie, mówią Serbołużyczanie. Spremberg jest w górach, mówią Niemcy. Spree am Berg równa Sprembergu. Grodk to miasto, mówią Serbołużyczanie, jesteśmy tu dłużej niż Niemcy. Dziś w mieście ma swój szlak – miejsca, w którym się urodził i działał.

W Sprembergu zwiedzimy miejsca, które Strittmatter uwiecznił w swoich powieściach. Miejska trasa poprowadzi nas do szkoły, w której pisarz się uczył a także miejsc, w których działał. Potężny głaz tzw. "Szary Kamień" (Graustein) nosi jego imię. Legenda głosi, że diabeł chciał nim rzucić w pobliski kościół, ale przestraszył się bicia dzwonów i upuścił go właśnie w tym miejscu. Bardziej prawdopodobna wersja dotyczy epoki lodowcowej, która go tutaj przyniosła.

Szlak Strittmatter najlepiej zaliczyć rowerem. Jest jeszcze jeden, znacznie dłuższy szlak rowerowy, który prowadzi do wioski, w której sklep prowadzili rodzice pisarza (Bohsdorf). Spróbujemy na nim pysznej czekolady w łużyckiej manufakturze (Hornow) oraz wejdziemy na wieżę widokową nad jeziorem FelixSee. To gratka dla miłośników łużyckich wsi i przyrody oraz łasuchów. O tej ścieżce piszę więcej w osobnym poście, TUTAJ. Start w rynku, w Sprembergu.

Poniżej gimnazjum i liceum, w których uczył się pisarz.

W Sprembergu mają też kino i kawiarnie, w których możemy chwilę odpocząć przy "małej czarnej" z lodami.

W czasach NRD budynki w starym mieście, np. przy Töpferstraße, zostały wyburzone i zastąpione budynkami z prefabrykatów na podstawie socjalistycznego programu mieszkaniowego.

Choć czasy Niemieckiej Republiki Demokratycznej to już zaledwie melodia przeszłości, jej kultowy produkt , czyli "trabi" ciągle jest w użytku.




524 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Zamek Bolków

Spodobało się? Zapisz się na moją listę mailingową:

bottom of page