• Piotr Piotrowski

Dolnośląska Sahara czyli Pustynia Kozłowska

Egzotyka w środku lasu? Takie cuda tylko w Borach Dolnośląskich, w okolicy Kozłowa (gm. Bolesławiec) i Leszna Górnego (gm. Szprotawa).

Pustynia Kozłowska, bo o niej mowa, to obszar wydm piaszczystych oddalonych od Szprotawy o ok. 17 km. To wspólne dzieło natury i człowieka. Choć miano "polskiej Sahary" przypadło Pustyni Błędowskiej, to tej Kozłowskiej niewiele do niej brakuje. Radzieckie bombowisko

Teren Borów Dolnośląskich (największy kompleks leśny w Polsce!) to przeważnie bielicowe piaski, wypłukane spod ustępującego lodowca ok. 10 tys. lat temu. W czasach PRL-u funkcjonował tu poligon wojsk radzieckich, co miało ogromne znaczenie dla ukształtowania się pustynnego krajobrazu. Do czasu wyjazdu Rosjan w 1992 roku Polacy nie mieli tu prawa wjazdu. Dziś ten teren jest rajem dla turystów, przyrodników, fotografów czy miłośników leśnego surwiwalu.

Jak dojechać?

Do pustyni można dotrzeć rowerem lub pieszo, zostawiając auto np. w Kozłowie lub Lesznie Górnym. My zostawiliśmy auto w tej drugiej miejscowości i wybraliśmy się do Pustyni rowerami, zaopatrzeni w butelkę wody i kanapki.

Szutrową drogą pożarową nr 62 , a następnie - nr 63 - podążaliśmy przez pachnące sosną leśne ostępy. Po pokonaniu około 7 kilometrów pojawiła się nam pokryta licznymi wydmami polana. 20 hektarów piasku, rodem z tunezyjskich czy egipskich krajobrazów! Brakowało tylko wielbłądów, karawany i morza. Nie, nie! To nie Sahara, to Dolny Śląsk. Rowery dopchaliśmy do pierwszych wydm, potem je odstawialiśmy. Ściągnęliśmy również buty, aby poczuć się, jak na Saharze.

Wspólne dzieło

Skąd tyle ton piasku w środku lasu? Na przełomie wieków XIX i XX wieku funkcjonował w tym miejscu poligon wojskowy. Najpierw ćwiczyli na nim niemieccy żołnierze a po drugiej wojnie światowej - radzieccy. Wydmy były idealne jako tarcze dla rakiet i pocisków artyleryjskich. Manewry Niemców a potem - Rosjan - spowodowały liczne pożary lasów, wypalając jego fragmenty do gołego piasku. W ten sposób powstała pustynia, licząca ok. 160 hektarów.

Jeszcze 30 lat temu intensywne szkolenia prowadzili tam Rosjanie, stacjonujący w jednostce rakietowej w pobliskim Pstrążu. Co ciekawe, sam poligon był położony zaledwie ok. 4 km od zabudowań wsi i wspomnianej drogi, którą częściowo zamykano na czas wystrzeliwania rakiet.

Coraz mniejsza

Od lat 90. XX w., kiedy teren przestał być poligonem, las zaczął z powrotem pochłaniać pustynne tereny. Dziś z pustyni zostało ok. 20 ha. Z każdej strony porastają ją wrzosy, porosty, mchy, brzozy czy sosny. Doskonałe miejsce na pocztówkowe zdjęcie, raj dla fotografów, szczególnie o wschodzie i zachodzie słońca.

W lecie brakuje tylko zbiornika wodnego, aby się ochłodzić i uprawiać plażing. No, ale gdyby tak było, pewnie to miejsce szybko zostałoby zdegradowane. W Borach Dolnośląskich jest jeszcze druga Pustynia - Strachowska. Tyle, że jej teren jest niedostępny dla cywilów, z racji funkcjonowania tam poligonie wojskowego Świętoszów - Żagań.

Trasa z parkingu (koło sklepu) w Lesznie Górnym do centrum Pustyni Kozłowskiej liczy ok. 7 km.

707 wyświetlenia2 komentarz

Formularz subskrypcji