• Piotr Piotrowski

Rowerem wokół jeziora Bärwalder See, czyli niemiecka rekreacja za miedzą

Szukacie ciekawej trasy rowerowej z pałacem, jeziorem, plażami i piękną przyrodą? Znajdziecie ją wokół Bärwalder See - największego jeziora w Saksonii, w gminie Boxberg, na terenie historycznych Łużyc Górnych.

Piękne wrzosowiska, 23-kilometrowa ścieżka rowerowa, kąpieliska i plaże z wiklinowymi parasolami, mini safari z lamami, magiczny park głazów a "na deser " - niemiecki, tajemniczy, barokowy pałac w Uhyst a na koniec - smaczny bratwurst. Jest też plaża dla nudystów a nawet psów! A w tle – ogromna elektrownia Boxberg – piąty truciciel w Europie. Tyle atrakcji zaledwie 50 km od polsko - niemieckiej granicy!

Jezioro Bärwaldzkie leży w południowo-wschodniej części Pojezierza Łużyckiego, na terenie wielkiego zagłębia węglowego. Na jego północy znajduje się kopalnia odkrywkowa w Nochten, na wschodzie - Reichwalde. Samo jezioro powstało w wyniku zalania wyeksploatowanej odkrywki kopalni węgla brunatnego. Napełniane wodą trwało aż 10 lat. To jeden z wielu przykładów, jak ze zdegradowanego środowiska Niemcy potrafią zrobić naprawdę fajną atrakcję turystyczną.

Do Boxberg dojedziecie autem w 1,5 godziny z Zielonej Góry i w 2,2 godziny – z Wrocławia. Darmowy parking macie we wsi Nochten, płatny – w pobliżu placu kempingowego i jeziora, tuż przy samej ścieżce rowerowej.

Wokół zalanego wyrobiska wybudowano ścieżkę rowerową o długości 23 km, która zaprowadzi nas do wszystkich wspomnianych atrakcji.

Amatorów zabytków z pewnością zainteresuje pałac z pięknym, choć nieco zaniedbanym ogrodem w Uhyst, niewielkiej miejscowości przy jeziorze. Budowla niegdyś była zamkiem, który w XVI wieku wybudował jeden ze znaczących łużyckich szlachciców, Kaspar von Nostitz.

Dla kolejnego właściciela, Friedricha von Gersdorffa stary zamek był za mały, dlatego w 1738 roku polecił wybudować w pobliżu pałac we włoskim stylu. Do dziś zachował się w trójkątnym szczycie budynku herb Gersdorffów i Fleminngów, z których pochodziła żona Friedricha, Dorota. Siedem lat później tzw. Nowy Pałac stał się siedzibą wendyjskiego seminarium kaznodziei i nauczycieli ze szkołą.

W kolejnych stuleciach pałac miał jeszcze kilku właścicieli, a ostatni - Herbert Kluge został zmuszony przez hitlerowców do jego opuszczenia. W międzyczasie, w 1836 roku zburzono stary zamek. Naziści uczynili pałac jedną ze swoich baz. Po wojnie i wywłaszczeniu nieruchomości od rodziny Kluge w pałacu znajdowała się szkoła podstawowa, zakwaterowano tutaj również uchodźców z całego świata.

W 1848 roku pałac miał zostać rozebrany, ale dzięki zabiegom dyrektora Miejskich Zbiorów Sztuki w Görlitz, udało się go uratować i przekształcić w sanatorium płuc, które od 1952 r. zajmowało się głównie leczeniem gruźlicy. Szpital funkcjonował do 1992 roku, następnie zabytek stał się własnością prywatną.

Niestety, nowy właściciel nie tylko nie inwestował w pałac, ale nie płacił też podatków, przez co pałac zlicytował za śmieszne pieniądze (25 tys. euro ) pośrednik nieruchomości z Görlitz. Dwa lata temu, w 2019 roku zabytek kupił inwestor z Berlina. Jest kilka koncepcji zagospodarowania pomieszczeń: m.in. otwarcie szkoły technicznej z laboratorium w pałacu i halą sportową w pobliskim, starym młynie. Inne pomysły to dom opieki, klinika lub ekskluzywny hotel z 60 pokojami i strefą wellness.

Dziś pałac można oglądać tylko z zewnątrz. W nieco zaniedbanym parku w stylu angielskim oraz barokowym ogrodzie w stylu francuskim zobaczymy wiekowe okazy przyrody (dęby, buki, jesiony), trzy nieczynne fontanny oraz piękne rzeźby z piaskowca: Artemidy, Apollo i Ceres. Przez park przebiega odnoga rzeki Szprewy, która zasila jeden z dwóch tutejszych stawów.

Oczywiście, pałac to tylko jedna z wielu atrakcji na rowerowym szlaku wokół jeziora Boxberg. Przejedziemy przez przepiękne, górnołużyckie lasy i wrzosowiska, gdzie czujni obserwatorzy mogą dostrzec czaplę siwą, zimorodka zwyczajnego czy bielika zwyczajnego.

We wsi Klitten warto zrobić sobie chwilę laby i przejść się po przystani z latarnią morską czy zobaczyć w akcji miłośników sportów wodnych, m.in. surfingu i kitesurfingu. Za pałacem w Uhyst jest Wyspa Szprewska (Spreeinsel), na której stoi Dworek Szprewski (Spreeschlösschen). Rodziny z dziećmi chętnie odwiedzą safari i zwierzyniec, gdzie najmłodszym frajdę sprawią przejażdżki na lamach.

Następnie dotrzemy do pomnika dwóch nieistniejących dziś, serbołużyckich wsi: Merzdorf i Schöpsdorf, których mieszkańcy zostali przesiedleni w latach 70. XX w. , w związku z odkryciem tutaj złóż węgla. Osada Merzdorf (serbołużycka Łućo) zasłynęła jako miejsce urodzenia serbołużyckiego naukowca i pisarza ludowego Jana Arnošta Smolera.

Przy ścieżce rowerowej jest pamiątkowa tablica i wagonik górniczy – symbol tego rejonu Łużyc, słynącego z węglowego zagłębia. Następnie dotrzemy do punktu wyjścia, czyli pola kempingowego z pięknie zagospodarowaną plażą i barem, gdzie udaną eskapadę zwieńczymy pysznym, saskim piwem Landskron Pilzner i bratwurstem.

W okolicy jest też sporo miejsc do rekreacji: port dla 90 łódek, domki letniskowe, boiska do siatkówki i piłki plażowej, punkt informacji turystycznej. Od ponad 16 lat nad jeziorem organizowany jest Licht-Klang-Festival transNATURALE – festiwal światła i dźwięku.

Industrialnego charakteru zarówno jezioru jak i parkowi nadaje widoczna z każdej strony Bärwalder See ogromna elektrownia Boxberg, piąty truciciel w Europie i otaczające je kopalnie odkrywkowe. Ogromne kominy z buchającą parą to symbol łużyckiego przemysłu. Z drugiej strony, to kluczowa instalacja dla zaopatrzenia Niemiec. Elektrownia w Boxberg jest obecnie drugą co do wielkości w kraju. Co roku emituje szereg szkodliwych substancji i gazów cieplarnianych. I tu można nazwać Niemców hipokrytami, bo z jednej strony jawią się przecież w Unii Europejskiej jako najwięksi zwolennicy ochrony klimatu, a z drugiej - zużywają najwięcej węgla brunatnego do produkcji energii spośród wszystkich jej

krajów.

Z Boxbergu warto przedłużyć sobie trasę rowerową do magicznego parku głazów narzutowych w Nochten. Zobaczymy tam ok. 6 tysięcy głazów, wkomponowanych w piękną zieleń. Szczególnie uroczo park wygląda wiosną i latem, gdy kwitną rododendrony. Ale i jesienią jest uroczy, gdy zamieni się w jedno wielkie wrzosowisko. Głazy pochodzą z różnych okresów geologicznych a znalazły się tu w wyniku przesuwania się lodowca. O głazach piszę osobno w innym poście - link TUTAJ.

Jeśli spodobał się Wam pomysł na weekendową wycieczkę w NRD-wskie strony, zapraszam do lektury moich innych postów o atrakcjach przy polsko - niemieckiej granicy (dawniej serbołużycka kraina, dziś Saksonia):

* Rowerem przez saskie parki: z Bad Muskau do Kromlau - link TUTAJ

* Diabelski Most i Park Azalii. Baśniowy ogród w Kromlau - link TUTAJ

*Zamek i klasztor w Oybin. "Helmowy Jar" w Górach Łużyckich- TUTAJ

*Żytawa. Miasto roburów, kolejki wąskotorowej i art- popu - TUTAJ

*Niemieckie piramidy i pałac w Branitz - link TUTAJ


1223 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie