• Piotr Piotrowski

Skalne miasto i most w Bastei.

Szwajcaria Saksońska to prawdziwy raj dla miłośników górskich wędrówek - wśród oryginalnych form skalnych, gęstych lasów i monumentalnych zamków na skałach.

Niemiecka część Szwajcarii Saksońskiej jest atrakcyjniejsza od tej po stronie czeskiej. Kraina nad Łabą charakteryzuje się niezliczoną ilością skalnych form i przepięknych krajobrazów, z malowniczo położonymi miasteczkami w dolinie tej rzeki. To wszystko tworzy przepiękną, wręcz niesamowitą scenerię, która mogła posłużyć Karolowi Mayowi, mieszkającemu zaledwie 30 km stąd, na scenerię do opisu przygód Winnetou na Dzikim Zachodzie.

Nazwę "Saksońska Szwajcaria" (Sächsische Schweiz) nadali tej części Gór Połabskich dwaj XIX-wieczni szwajcarscy malarze Adrian Zigg i Anton Graff, którym tutejsze krajobrazy przypominały te rodzime, alpejskie. Na ich część szlak w Saksonii nazwano Malerweg, czyli Drogą Malarzy.

Tutejsze krajobrazy były m.in. inspiracją dla malarza czasów romantyzmu - Caspara Davida Friedricha - do słynnego obrazu „Wędrowiec nad morzem mgły" . Posłużyły również jako sceneria takich hollywoodzkich produkcji jak „Opowieści z Narnii” czy „Grand Budapest Hotel”.

Jak dotrzeć?

Bajkowa kraina leży zaledwie ok. 70 km od polskiej granicy (od strony Bogatyni), na południowy wschód od Drezna. Dotrzeć do niej można na kilka sposobów. Najwygodniej autem, choć można również pociągiem lub autobusem. Ja do Saksonii Szwajcarskiej dotarłem "Krajówką" nr 12 przez Łęknicę a następnie – po stronie niemieckiej – drogami S126 i B115. Zajęło mi to blisko dwie i pół godziny.

Auto zostawiłem na dość sporym parkingu w Rathewalde, choć można bliżej, w pobliżu mostu w Bastei (tyle, że tamtejszy parking K8716 jest mały, warto tam wybrać się wcześnie rano, aby znaleźć wolne miejsce – red.), w Rathen po drugiej stronie Łaby (tu w grę wchodzi przeprawa do Bastei promem) lub Bad Schandau. Za cały dzień parkowania samochodem osobowym w Rathewalde trzeba zapłacić 4 euro. Jest tam też spore pole dla kamperów.

Szwedzkie rozpadliny

Z parkingu przeszedłem chodnikiem ok. 2 km i zamiast bezpośrednio kierować się do mostu w Bastei, wszedłem na leśną ścieżkę, w kierunku skalnego miasta Schwedenlöcher. Trochę pod prąd, inaczej niż większość turystów. "Szwedzkie rozpadliny", bo tak trzeba tłumaczyć słowo Schwedenlöcher to 900 schodków, prowadzących między skalnymi szczelinami w scenerii gęstego lasu. To tu, w czasie wojny trzydziestoletniej, w I połowie XVII w. w obawie przed śmiercią i grabieżą, mieszkańcy okolicznych wiosek ukrywali przed wojskami szwedzkimi. Co chwilę musimy uważać nie tylko na wąskie i strome schody oraz uskoki ale i głowę, schylając się, aby nie uderzyć o skały. Przeciskamy się wąskimi, skalnymi przejściami, porośniętymi intensywnie zielonym mchem, ciągle schodząc w dół.

Jeziorko pośród skał

Wychodząc z Schwedenlöcher, dochodzimy do rozwidlenia. Kierujemy się w prawo, w kierunku mostu na Bastei. Po lewej stronie mijamy otoczone skałami i lasem jeziorko Amselsee. Jest tak przejrzyste, że widać w nim pstrągi. Akwen powstał poprzez nagromadzenie się wody z potoku Grünbach podczas budowy muru, w latach 30. XX w. Pierwotnie służył do wydobywania lodu, a później jako jezioro hodowlane dla ryb. Kto chce zagościć w tym uroczym miejscu na dłużej, może wypożyczyć łódkę lub rower wodny i zrobić sobie dawkę odpoczynku, oglądając skalne wzniesienia z innej, wodnej perspektywy.

A skał jest tutaj sporo o wdzięcznych nazwach, kształem przypominających zwierzęta czy ludzi: „Lokomotive“ (czyli Lokomotywa), „Lamm“ (Owieczka) czy „Storchennest“ (Gniazdo bociana) w północnej części Amselsee i „Grosse Gans“ (Duża gęś) i „Mönch“ (Mnich). Uroku od wschodu dodają masywy „Talwächter“ (Strażnicy doliny) i „Feldsteine“ (Kamienne pole).

Komu się nie śpieszy na Bastei, może jeszcze odbić w kierunku wodospadu Amselfall. Ja go odpuściłem, kierując się dalej Drogą Malarzy (Maleweg) aż do kolejnego rozwidlenia. Stamtąd kierowałem się na skalne wzniesienia, prowadzące leśną ścieżką do tarasów widokowych, z których można podziwiać piękne krajobrazy doliny Łaby i zabudowań Rathen.

Kilkuminutowej wędrówce pod górę towarzyszył nam śpiew niemieckiego barda. Nie wiem, o czym były jego pieśni, ale dodawały klimatu wędrówce pod górę. Jego głos zabrzmiał jeszcze bardziej dostojniej, gdy do koszyczka wrzuciłem kilka euro.

Zamek Neurathen

Wstęp na platformy widokowe jak i most w Bastei jest bezpłatny. Jedyną opłatą jest 2 euro, jakie musimy uiścić, wchodząc na teren ruin skalnego zamku Neurathen. Przed wejściem możemy obejrzeć obrazek, przedstawiający rekonstrukcję twierdzy.

Najprawdopodobniej była to strażnica przy twierdzy Königstein, opuszczona w XIII lub XIV stuleciu. Można powiedzieć, że to zamek tylko z nazwy, bo tak naprawdę zostały po nim: cysterna na wodę, dziedziniec zamkowy, skalne schody do nieistniejących dziś: kaplicy i komnat. Jest też rekonstrukcja średniowiecznej katapulty.

W Neurathen jest w sumie pięć tarasów widokowych, z których można zrobić zdjęcie panoramy mostu Bastei, dolin Wehlgrund i Amselgrund czy form skalnych "Lokomotive“ (w kształcie lokomotywy) i „Mönch“ (przypominająca mnicha). Oczywiście, punktów, dających inną perspektywę na most jest więcej. Najlepsze to Wehlsteinaussicht oraz Ferdinandstein, z którego jest najlepszy, wręcz pocztówkowy widok na słynny most.

Skalna baszta

Sam most o wysokości 305 m (Basteibrücke czyli baszta) wkomponowano w pionowe skały na wysokości 110 m npm w latach 20-tych XIX wieku. Góruje nad nim 190- metrowa skała, w której właśnie widziano basztę i stąd nazwa. Z początku miał drewnianą konstrukcję i łączył dwie pobliskie wsie.

W roku 1851, zastąpiono ją kamiennym mostem, którym co roku przechodzi tysiące turystów. Dlatego Basteibrücke najlepiej zwiedzać wczesnym rankiem albo późnym popołudniem. Z okolic mostu rozpościera się przepiękna panorama doliny Łaby oraz masywów skalnych: Lilienstein, Pfaffenstein. Widać też majestatycznie położoną na skałach potężną twierdzę Königstein i malowniczo położone w dole miasteczko Rathen.

Most w Bastei z jeszcze innego ujęcia. Można go "ozdjęciować" z kilku platform widokowych.

Wisienką na torcie były piękne widoki na dolinę Łaby, miasteczko Rathen i wzniesienia Gór Połabskich.

Jakby komuś było mało, to do obejrzenia w niemieckiej części Saksonii Szwajcarskiej są jeszcze: Kuhstall – naturalna brama w skale, Schrammsteine – rozległy obszar skalny w centralnej części regionu oraz najwyższe wzniesienie Gór Połabskich - Großer Zschirnstein (562 m). Moja wyprawa (parking – Schwedenlöcher - Amselsee - zamek w Neurathen - most Bastei - skalne wzniesienie i punkt widokowy Ferdinandturm - i z powrotem) trwała około czterech godzin, licząc odpoczynek w kolejkach do tarasów widokowych i na posiłek. W sumie zrobiłem ok. 40 tysięcy kroków. A tu moja trasa na mapie:)

https://en.mapy.cz/s/nubabajode




4,380 wyświetlenia34 komentarz

Formularz subskrypcji