bbbbb.jpg
 
 
Szukaj
  • Piotr Piotrowski

Jerozolima i Betlejem w jeden dzień


Te miasta od wieków były targane wojnami religijnymi a także terroryzmem. Dziś ruch turystyczny do Ziemi Świętej, jednego z najatrakcyjniejszych miejsc dla fanów historii, religii i zabytków, praktycznie zamarł. Mimo, że pod bramą Jerozolimy nie stoją wojska krzyżowców ani muzułmanów.

Zgrozę za to sieje śmiercionośny wirus, bo Chińczykom zachciało się zupy z nietoperzy i węży. W przeciwieństwie do wielu innych państw Izrael zareagował błyskawicznie, aby chronić się przed pandemią. Nie tylko odwołano imprezy masowe , pozamykano restauracje, puby ale i zrezygnowano z tego, z czego Ziemia Święta żyje – turystyki. Izrael jako pierwsze na świecie państwo wprowadził obowiązkową kwarantannę dla wszystkich przylatujących do kraju a rząd Palestyny zdecydował o zamknięciu Bazyliki Narodzenia Pańskiego.

Ja miałem to szczęście, że zobaczyłem fragment tego cudownego miejsca na Ziemi zanim wirus sparaliżował turystykę. Choć pojechałem tam na "wysokiej adrenalinie", bo akurat dzień po zamachu terrorystycznym. Mogę śmiało powiedzieć, że wycieczka do Jerozolimy i Betlejem była podróżą życia. Oczywiście, wspaniale wspominam wojaże po Turcji, Egipcie, Tunezji, Bułgarii czy Grecji, ale Izrael jest wyjątkowy, z racji natężenia zabytków, różnych narodów, kultur i religii na tak małej powierzchni.


Historia krwią i mieczem pisana

O Ziemi Świętej przeczytałem stos książek, z racji zainteresowania wyprawami krzyżowymi i odwieczną walką chrześcijaństwa z islamem. Zawsze marzyłem o przejściu się Drogą Krzyżową, zobaczeniu o poranku panoramy Jerozolimy z Góry Oliwnej czy miejsca narodzin Chrystusa. To tu starły się religie, to przez wieki walczyli krzyżowcy z muzułmanami, to tu stoją obok siebie najważniejsze budowle judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. To tu z racji najświętszych miejsc kultu wszystkich tych religii, historia jak nigdzie indziej pisana była krwią i mieczem.

To tu rycerze z Europy Zachodniej pokazali ciemną stronę chrześcijaństwa - pod pozorem nawracania i odzyskania Jerozolimy z rąk "niewiernych" sami mordowali bezbronną ludność muzułmańską, "kąpiąc" miasto w krwi (1099 rok). Z drugiej strony wyprawy krzyżowe zapoczątkowały rozwój kultury i handlu średniowiecznej Europy. Pytanie tylko, ile w tym "królestwie niebieskim" było "królestwa sumienia"? Ale nie o sumieniu będzie ten post, tylko o spacerze po Jerozolimie w jeden dzień :)


Cztery dzielnice, trzy religie, sześć kościołów

Do Jerozolimy pojechałem w ramach wycieczki fakultatywnej z egipskiego Sharm El Sheikh. I od razu zaznaczam, że to był błąd. I nie chodzi już o kilkugodzinną przeprawę na granicy egipsko – izraelskiej w Tabie, ale o gonitwę jaką zaliczyliśmy po ulicach Świętego Miasta. Nie da rady obejrzeć wszystkie najważniejsze zabytki i miejsca Jerozolimy w kilkanaście godzin, ba – nawet jeden pełny dzień! Jeśli już chcecie zwiedzić Święte Miasto, potrzeba kilku dni, a nawet - tygodnia. Ten jeden dzień na zwiedzanie, a właściwie kilkanaście godzin, był swoistym maratonem po różnych dzielnicach miasta.

Spacer po Jerozolimie warto zaplanować tak, aby zobaczyć coś w każdej z czterech dzielnic Starego Miasta. A mamy ich cztery: chrześcijańską, żydowską, muzułmańską i ormiańską. Do tej ostatniej najtrudniej było się dostać. Odgrodzona jest wysokim murem. Ormianie izolują się od turystów. Dzielnica muzułmańska jest największa, bardzo ruchliwa i gwarna. To w niej jest najwięcej zabytków i miejsc godnych obejrzenia.

W chrześcijańskiej centralnym punktem jest Bazylika Grobu Pańskiego, wokół której skupiają się kościoły i klasztory należące do różnych wyznań chrześcijańskich. Mnóstwo w niej stoisk z dewocjonaliami a w powietrzu unosi się zapach kadzideł. Dzielnica żydowska z kolei charakteryzuje się nowszą, jasną zabudową, Większość budynków powstała po 1967 roku, gdy Żydzi uzyskali dostęp do miasta.

Góra Oliwna

Wycieczkę zaczęliśmy o poranku, od podziwiania panoramy Jerozolimy z Góry Oliwnej, miejsca wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa. Monumentalny widok na Stare Miasto i Wzgórze Świątynne z pozłacaną Kopułą Skały. Wyciągamy aparat fotograficzny lub smartfon jak kto woli i cyk! Obowiązkowe "selfie" ze Świętym Miastem.

Ale to nie jedyna atrakcja na Górze Oliwnej, gdzie Jezus miał zapłakać nad Jerozolimą. Koniecznie trzeba zobaczyć kościół Dominus Flevit (znaczy "Pan zapłakał"), Bazylikę Wszystkich Narodów, Kościół Pater Noster czy rosyjski monastyr Marii Magdaleny. Koniecznie trzeba odwiedzić Grób Najświętszej Marii Panny no i Ogrójec (Getsemani). W tym ostatnim miejscu, znanym nam z Biblii Jezus przebywał z apostołami przed swoim pojmaniem i śmiercią. Rosnące tam drzewa oliwne mogą być najstarszymi znanymi nauce rosnącymi drzewami liściastymi. Niewykluczone, że na jednym z nich powiesił się Judasz.

Uzupełnieniem pięknej panoramy Jerozolimy są imponujące mury obronne, wzniesione przez sułtana Sulejmana w XVI w.. Choć są grube na trzy metry, to nie są zbyt wysokie, jak na tamte czasy – mają 12 metrów. Sułtanowi chodziło nie tyle o zabezpieczenie miasta przed wrogimi armiami, co przed bandami okolicznych rzezimieszków i drapieżnikami. A jeśli są mury, to i bramy. Z tych, które nie zostały zamurowane, warto zobaczyć: Bramę Damasceńską, Lwią, Złotą, Gnojną, Syjońską czy Jaffy.

Na Górze Oliwnej rozpościera się również największy cmentarz Jerozolimy. Najstarsze grobowce pochodzą z II tysiąclecia p.n.e. Spoczywają tutaj zarówno Żydzi, muzułmanie jak i chrześcijanie. Wedle wszystkich trzech religii to tutaj rozpocznie się zmartwychwstanie ludzi w dniu Sądu Ostatecznego. Z tego też powodu to również najdroższy cmentarz na świecie. Trzeba mieć majątek, aby zostać tutaj pochowanym. Za miejsce trzeba zapłacić od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy dolarów.

Ściana Płaczu

Wycieczka po Jerozolimie bez wizyty pod Ścianą Płaczu to jak zwiedzanie Krakowa z ominięciem Wawelu:) Ściana Płaczu jest tak ważna dla Izraelczyków, bo jest jedynym zachowanym fragmentem drugiej świątyni żydowskiej. Obok znajdują się pozostałości po jej poprzedniczce wzniesionej na Wzgórzu Świątynnym – dziś stoją tam dwa najważniejsze muzułmańskie obiekty – meczet Al Aksa i Kopuła Skały.

Nazwa wzięła się od żydowskiego święta – co roku w sierpniu Żydzi opłakują losy świątyni, burzonej przez Rzymian w 70 r. n.e., w której mieszkał Bóg. Aby podejść po ścianę, trzeba przejść kontrolę i rozdzielić się – panie do damskiej strefy, panowie – męskiej. Jako mężczyzna musiałem obowiązkowo nakryć głowę tekturową jarmułką, jedną z wielu, jakie znajdują się w koszu, przy wejściu do tej strefy. Można ją pożyczyć, ale i kupić, tak na pamiątkę. Przy Ścianie Płaczu należy zachować powagę.

Można tu spotkać setki modlących się stojących lub siedzących Żydów, zarówno tych ortodoksyjnych jak i liberalnych. Modlą się godzinami i wtykają w zagłębienia Ściany kartki z prośbami do Boga. I są bardzo wyrozumiali dla turystów, którzy przyglądają się im z wielką uwagą, robiąc sobie zdjęcia telefonami i aparatami. Dla Żydów Ściana Płaczu i Wzgórze Świątynne jest szczególnie ważnym miejscem. Wierzą, że to właśnie tu ludzie zostaną odkupieni po przybyciu Mesjasza.

Meczet i Kopuła na Skale

Spod Ściany idziemy do kolejnych ważnych miejsc religijnych na Wzgórzu Świątynnym. Tam z kolei stoją dwie bardzo ważne dla wyznawców islamu budowle: meczet Al- Aksa i pozłacana Kopuła na Skale. - znak rozpoznawczy Jerozolimy. Meczet Al-Aksa to trzecie najświętsze miejsce islamu na świecie, po Mekce i Medynie. To tutaj muzułmanie modlili się, zanim Mekka stała się głównym centrum islamu.

Z kolei Kopuła na Skale wznosi nad świętą skałą, na której Abraham o mały włos nie złożył ofiary ze swojego syna Izaaka. Stanowi też miejsce otaczające świętą skałę, na której wedle Koranu miało nastąpić wniebowstąpienie Mahometa. Ponoć to właśnie z niej prorok wyruszył w cudowną podróż do siódmego nieba. Wedle muzułmanów skała wyznacza środek świata. Jedno miejsce a jak ważne dla jakże różnych religii! To jedno z najbardziej zapalnych miejsc na Bliskim Wschodzie. Z jednej strony, na wzgórzu muzułmanie, na dole Żydzi a obok nich chrześcijanie. Wzgórze pojawia się w historii każdej z tych wyznań, wydarzyło się na nim tak wiele ważnych rzeczy, że żadna ze stron nigdy nie odpuści, każda będzie rościła się sobie prawo do jak największego skrawka tego terenu.

Na Górze Syjon

Ze świata islamu przenosimy się znowu do świata chrześcijan. Położona na południowy wschód od Starego Miasta Góra Syjon ma szczególne znaczenie dla Żydów, chrześcijan i muzułmanów. Mieści się tam kilka budowli, które nie można ominąć podczas zwiedzania Jerozolimy. Zaglądamy więc do przepięknego Kościoła Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny, wybudowanym w miejscu, gdzie swój ziemski żywot zakończyła Matka Chrystusa. W pobliżu kościoła znajduje się Wieczernik – sala, w której wedle tradycji chrześcijańskiej Jezus umył uczniom nogi. To tu odbyła się Ostatnia Wieczerza, Jezus ukazał się apostołom,to tu też nastąpiło zesłanie Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy.

Warto zajść również do Grobu Dawida, choć archeolodzy twierdzą, że grób pochodzi z czasów rzymskich i nie ma nic wspólnego z biblijnym królem Izraela. Żydzi jednak nie zamierzają zrezygnować z oddawania czci Dawidowi właśnie w tym miejscu. Sama Góra ma dla nich ogromne znaczenie, wszak to tutaj, wedle przekazu biblijnego znajdowała się twierdza Jebuzytów, zdobyta przez Dawida, który następnie umieścił tam Arkę Przymierza. Prawdziwy grób króla Żydów prawdopodobnie został zniszczony podczas powstania Bar Kochby i i mieścił się w we wschodniej części Wzgórza Świątyni Salomona.



Droga Krzyżowa

Drugim najważniejszym (obok Bazyliki Grobu Pańskiego) miejscem w Dzielnicy Chrześcijańskiej, Droga Krzyżowa (Via Dolorosa). Podobnie jak w przypadku Grobu Dawida, również i tutaj archeolodzy zasiali ferment. Twierdzą, że obecnie wytyczona Droga Krzyżowa nie odpowiada tej, którą szedł Jezus Chrystus. W latach 90. XX w. trakt przeszedł renowację, w czasie której natrafiono na potężne płyty brukowe z czasów rzymskich. Być może to właśnie po nich stąpał Jezus. Sama Droga nie zrobiła na mnie wrażenia.



Zupełnie inaczej sobie ją wyobrażałem. Część stacji jest niewidoczna, klimat tego miejsc po prostu ginie w natłoku turystów, hałasu, licznych straganów i handlowców. Warto dodać, że część Via Dolorosa przebiega przez Dzielnicę Muzułmańską. Poirytowanie budzą stragany z mięsem czy tandetnymi pamiątkami sprzedawanymi przez arabskich kupców, a także nazwy niektórych kramów czy sklepów jak np. "Więzienie Jezusa". Przy większości stacji mieszczą się małe kapliczki lub kościoły, na szczególną uwagę zasługuje Łuk Ecce Homo. Pozostałość po i budowli i dziedzińcu, na którym Jezus został wskazany przez Piłata słowami „Oto człowiek”. Ostatnie cztery stacje Drogi Krzyżowej znajdują się wewnątrz Bazyliki Grobu Świętego.







Bazylika Grobu Bożego

Największym przeżyciem dla mnie była wizyta w Bazylice Grobu Bożego. To najważniejszy kościół chrześcijański na Ziemi. Bazylika była wielokrotnie niszczona i przebudowywana. Obecny kształt zawdzięcza Krzyżowcom, którzy zbudowali ją na gruzach zniszczonej świątyni, po zdobyciu Jerozolimy w 1099 r. Bazylia stanęła w domniemanym miejscu męki i ukrzyżowania, złożenia do grobu i zmartwychwstania Chrystusa. Dziś sam budynek z zewnątrz nie robi wrażenia. Jest wciśnięty w plątaninę staromiejskiej zabudowy, domy duchownych, kapliczki i kościółki.

Za to od środka widać jego rozmach. Bazylika służy aż sześciu różnym odłamom chrześcijaństwa: prawosławnemu, łacińskiemu, ormiańskiemu, syryjskiemu, etiopskiemu i koptyjskiemu. To tu znajduje się Kamień Namaszczenia (zostało na nim złożone ciało Chrystusa) i kaplica z Grobem Jezusa. Aby wejść do tego ostatniej, trzeba postać w długiej kolejce. My wystaliśmy kilkadziesiąt minut, bo akurat przyjechaliśmy w momencie największego natężenia wycieczek.


Do środka wchodzimy przez niskie drzwi. Klękamy przed sarkofagiem, pod którym znajduje się Grób Święty. Trwa to tylko chwilę, bo za chwile mający przy nim dyżury księża proszą o zwolnienie miejsca dla kolejnego turysty. Sama konstrukcja została w ostatnich latach wzmocniona filarami i była wielokrotnie przebudowywana, przez co coraz bardziej zaciera się jej pierwotny wygląd. Wojna klozetowa

Mimo, że czasy krucjat już dawno minęły, w Bazylice ciągle jest niespokojnie – o to miejsce rywalizacje aż sześć kościołów chrześcijańskich (grecki ortodoksyjny, rzymskokatolicki, ormiański, etiopski, koptyjski, syryjski i jakobiński). Od lat trwają między nimi spory o każdy metr tego najświętszego na Ziemi miejsca. Prasa wspominała nawet o bójkach mnichów na dachu Bazyliki. Powody sporów są różne. O jednym z nich pisał tygodnik Polityka: "zmęczony upałem koptyjski zakonnik przesunął krzesło w cień drzewa, które zapuściło korzenie po etiopskiej stronie dachu. Przedstawiciele kościoła etiopskiego dopatrzyli się w tym naruszenia ich prawa własności".


Uśmiech na twarzy wywołała również "wojna klozetowa" między duchownymi etiopskimi i kościoła koptyjskiego. Ponad 30 lat temu izraelski rząd wybudował im ubikację i kuchnię w zajmowanych przez nich pomieszczeniach przylegających do Bazyliki. Gdy jednak Etiopczycy nie zgodzili się , aby Kopt mógł korzystać z umywalki w klozecie (mimo żądania dyrektora wydziału do spraw wyznań chrześcijańskich - red.) zażądał, aby Etiopczycy pozwolili Koptowi korzystać z umywalki w klozecie, spotkał się z odmową. Słodka zemsta nadeszła, gdy zepsuł się kurek w kuchence - Koptowie nie zgodzili się na naprawę :). Ale różnych dziwactw i podziałów nie brakuje również w innych sferach. Wyłączne prawo do otwierania i zamykania wrót Bazyliki mają dwie muzułmańskie rodziny, z kolei duchowni obrządku greckiego.


Betlejem. Tam gdzie Pan się narodził

Nasz jednodniowy maraton kończyła wizyta w Bazylice Narodzenia Pańskiego, w Betlejem, miasteczku oddalonym od Jerozolimy o około 10 km w Autonomii Palestyńskiej. Słońce niemiłosiernie prażyło, nóg już prawie nie czuliśmy a obiad był przed nami.

Z autobusu musieliśmy przejść kawałek na Plac Żłóbka. Było na nim mnóstwo sklepów, barów i restauracji. Do samej bazyliki – jednego z najstarszych kościołów na świecie - nie sposób wejść, nie schylając się. Ja musiałem się zgiąć w pół, z racji tego, że jestem dryblasem.

To tutaj na króla koronowany był pierwszy król Jerozolimy, Baldwin I (jego okazały posąg na zdjęciu obok), ponad 900 lat temu. Gdy królestwo Krzyżowców upadło po ich klęsce pod Hittin w 1187 roku , chrześcijanie zamurowali część głównego wejścia do Bazyliki w Betlejem. Obawiali się, że muzułmanie Saladyna zbezczeszczą święte miejsce, zazwyczaj wjeżdżając do kościołów konno. I tak już zostało do dziś.

Po wejściu do Bazyliki zastaliśmy półmrok, przyjemny chłód i zapach kadzideł. Grotę Narodzenia, w której narodził się Jezus Chrystus zamieniono w kaplicę. Jest jeszcze mniejsza Grota Żłóbka, z gwiazdą wyrysowaną na posadzce, która wskazuje miejsce żłóbka Jezusa. Aby ją zobaczyć, wystaliśmy w kolejce niemal pół godziny.



Gdy już jesteśmy, mamy tylko chwilę na skupienie, modlitwę, niektórzy – skupiają się na dobrej pozie do zdjęcia (to wszystko w pośpiechu, bo mnich stoi nad nami i ponagla - wzrokiem a czasami słowami). Niektórzy wyciągają różańce, zdjęcia bliskich, kładą je na gwieździe. Po to, aby nabrało świętych właściwości. Wnętrze groty rozświetlają oprócz lamp elektrycznych 53 lampy oliwne. 19 z nich należy do kościoła rzymskokatolickiego.


Kilka metrów od gwiazdy znajduje się Kaplica Żłóbka – miejsce, w którym Jezus został złożony zaraz po urodzeniu. Co ciekawe, tym miejscem zarządza zakon franciszkanów, z którymi mogliśmy się pomodlić i zapalić świeczkę. Ostatnim punktem wycieczki był kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej, wybudowany przez franciszkanów pod koniec XIX w. Na placu stoi rzeźba przedstawia św Hieronima, który mieszkał w V w., w pobliżu Groty Narodzenia.

Po wyjściu z kościoła i bazyliki przyszedł czas na upragniony obiad. Dodam, że smaczny i tani. Ceny posiłków i napojów są tańsze w Betlejem, niż kilkanaście kilometrów dalej, w Jerozolimie. Warto posmakować szoarmy (arabskiego odpowiednika kebaba czy gyrosa) czy falafeli - pulpecików z ciecierzycy. Warto również odwiedzić jeden z lokalnych straganów lub marketów z pamiątkami. Ja kupiłem unikatowy krzyż z figurką Chrystusa i różaniec w pudełku z drzewa oliwnego, z różanym zapachem. Do dziś te pamiątki przypominają mi o niezwykłej wizycie w Ziemi Świętej.

0 wyświetlenia
 
 
 

©2019 by All Inclusive. Blaski i cienie. Proudly created with Wix.com