• Piotr Piotrowski

Kapadocja – gdy natura jest artystą

Księżycowy krajobraz Kapadocji w centralnej Turcji (Anatolia) stworzyli ponadczasowi artyści. Wiatry, deszcze i śniegi potrzebowały na to wieków. Warto tam pojechać a najlepiej – wznieść się nad tą krainą balonem.

Skalne grzybki, hełmy, stożki, łuki i kominy - baśniowe krajobrazy zapierają dech w piersiach. Artystyczne wizje natury wzbogacił człowiek, wykuwając w skałach podziemne miasta – a w nich domy i kościoły. Na zwiedzanie księżycowych krajobrazów w Kapadocji wybraliśmy się busem, przemierzając ponad pół tysiąca kilometrów z Side. I powiem tak – warto!

Wpisaną na listę UNESCO Kapadocję można zwiedzać na kilka sposobów: naziemnie – busem, samochodem lub z powietrza, balonem. Najlepiej zrobić to na dwa sposoby. Ja zaliczyłem tą krainę w jeden dzień, w ramach "wycieczki fakultatywnej", wykupionej w lokalnym biurze podróży. Choć jazda w dwie strony z Side zajęła mi kilkanaście godzin, warto było poświęcić czas podróży na ekspresowe zwiedzanie tak magicznego miejsca. Tym bardziej, że podróż tureckim busem kierowanym przez sympatycznego Mesuta była jazdą "bez trzymanki".

Pruliśmy więc krętymi, wyboistymi drogami Riwiery Tureckiej a następnie Anatolii często z kosmiczną prędkością. Czas podróży umilał nam przewodnik Mehmet, opowiadając ciekawostki o Turcji. W Kapadocji nasz bus zatrzymywał się w kilku obowiązkowych punktach: Kaymakli, Park Narodowy Göreme, Dolinach: Różowej, Czerwonej i Miłości oraz Wąwozie Ihlara. Gdy już tam dotarliśmy, w busie rozległo się wielkie "wow".

Krajobraz tufem malowany

Jak powstała ta baśniowa kraina? Około 7 tys. p.n.e. anatolijskie wulkany, w tym największe z nich: Erciyes Dağı, Hasan i Melendiz zaczęły wypluwać z siebie popiół i lawę. Z tego duetu, zmieszanego z piaskiem i glebą powstał tuf – rodzaj miękkiej skały. Tufową warstwę zaczęły kształtować przez wieki wiatry, deszcze i śniegi. Spływająca woda wyżłobiła korytarze i labirynty. Dały one schronienie

ludności, która w skałach wykuła przez wieki domy i kościoły. W sumie powstało około 200 miasteczek! Mieszkańcy jaskiń znaleźli tutaj schronienie przed arabskimi prześladowcami. Jako pierwsi w kapadockich skałkach zamieszkali bizantyjscy mnisi, w IV w. , oddając się ascezie i żyjąc z dala od zgiełku. Najpiękniejsze formy skalne zobaczymy w Göreme, Ürgüp czy Kayseri. Zwiedzanie w wyżłobionych w skałach domów czy kościołów było dla mnie – dwumetrowego dryblasa – nie lada wyzwaniem.

Dawni mieszkańcy Anatolii nie byli wysocy – więc dla nich pomieszczenia o wysokości półtora metra nie sprawiały problemów w codziennej egzystencji. W niektórych rejonach Kapadocji, jak np. w dolinie Göreme można napotkać na zamieszkałe jaskiniowe domy. To miejsce jest niezwykłe również ze względu na ogromną ilość wydrążonych w skale kościołów i kaplic (jest ich ponad 360!) wykutych w żywej skale.


Na ścianach można obejrzeć przepiękne, misternie wykonane malowidła. Mnisi umieścili na nich m.in. świętych. Są też miejsca, które wzbudzają nie tylko podziw, ale i uśmiech. W Dolinie Miłości natura miała nieco więcej fantazji i z form skalnych wyrzeźbiła różne cuda. Obok grzybków, monstrualnych bez, białych wież, stożków, piramid czy hełmów są sterczące... fallusy. W wielu miejscach formy skalne są perforowane, co jeszcze bardziej dodaje fantazyjności temu miejscu.



Kraina mnichów i derwiszy

Ktoś zapyta: no ale skąd chrześcijańskie kościoły z malowidłami świętych w środku Turcji? Mało tego, to właśnie tutaj narodziła się idea życia klasztornego! Anatolia słynie tylko z tańczących derwiszy, ale przede wszystkim - podziemnych klasztorów - pustelni, stworzonych głównie przez bizantyjskich mnichów. Koniecznie trzeba zobaczyć system podziemnych miast m.in. w Kaymakli, Nevsehir, Derinkuyu czy w Göreme.

To tutaj powstały najpiękniejsze skalne cerkwie pełne wspaniałych fresków. Podziemne miasta wykute w skałach dawały schronienie przed arabskimi prześladowcami, najpierw mnichom a później również mieszkańcom dawnej Anatolii. Tu też krzyżowały się szlaki handlowe. Mieszkania w skałach miały nawet po kilkanaście kondygnacji. Do niektórych schodziło się ponad 50 metrów w głąb ziemi. Zwiedzaliśmy je, wchodząc pod drabinach a następnie skuleni, szliśmy po wąskich i niskich korytarzach.

Miasteczka miały nie tylko domy, pustelnie - klasztory ale i szkoły, cmentarz a także miejsca targowe. Powietrze do najniższych kondygnacji dostarczały specjalne szyby wentylacyjne. Jako pierwsi te niezwykłe, podziemne miasta budowali uciekający przed Rzymianami chrześcijanie, w I wieku n.e.


Skalne osady najbardziej rozwinęły się za czasów bizantyjskich. Kapadocja ciągle skrywa tajemnice. Niedawno odkryto kolejny podziemny kościół bizantyjski, sprzed 1,5 tys. lat! Znajduje się w Nevsehir. Freski na jego ścianach są w bardzo dobrym. Przedstawiają wniebowstąpienie Jezusa, sąd ostateczny a także portrety świętych i proroków.

Kapadocja balonem

Warto też obejrzeć kapadockie rzeźby z lotu ptaka. Loty balonami zaczynają się o wschodzie słońca, gdy przejrzystość powietrza jest najlepsza i krajobrazy cudne. W takim balonowym koszu mieści się do 20 osób. Koszt nie jest mały, ale warto!

Ceny wahają się od 100 do ponad 200 euro od osoby, w zależności od długości lotu, pory dnia, sezonu czy firmy. Za tę kwotę mamy ubezpieczenie, transfer z hotelu do miejsca wylotu, minimum godzinę w powietrzu, czasami – jakieś przekąski. Koszt spory, ale co się nie robi dla prawdziwego ekstazy w powietrzu! Nagrodą jest niesamowity widok wznoszących się gigantycznych lampionów, skalnych form oraz baśniowego krajobrazu.

Raki i Tarkan

Dopełnieniem naszej wspaniałej wyprawy do Kapadocji była wizyta w słynącym z ceramicznym wyrobów mieście Avanos a wieczorem - biesiada all inclusive w kutej grocie zwana Wieczorem Kapadockim. Mieliśmy tam pięć godzin, aby zjeść, wypić i potańczyć. Przy suto zastawionych stołach obejrzeliśmy piękny taniec Derwiszy (tzw. sufi), po czym "rozgrzani trunkami" typu anyżówka raki, sami wkroczyliśmy na parkiet. Z głośników leciały nie tylko klimaty anatolijskie, ale i turecki pop oraz dance. Didżej puścił przeboje gwiazd pop: Tarkana, Gülşen czy Demet Akalin. Zabawa była tak przednia, że nikt z nas nie czuł obolałych nóg po wyczerpującej wycieczce w kapadockiej krainie.






1,316 wyświetlenia14 komentarz

Formularz subskrypcji