• Piotr Piotrowski

Gdańsk cz. 2: Spacer Drogą Królewską

W Gdańsku "wylądowaliśmy" przez koronawirusa, w sierpniu ubiegłego roku. I to był duży plus wśród wielu minusów, jakie niesie pandemia dla turystyki. Zamiast greckich plaż i ciepłego morza na Kos wybraliśmy Perłę Bałtyku. Z prozaicznego powodu - zagraniczne wojaże wiązały się z ryzykiem odbycia kwarantanny, w razie pozytywnego testu.

"Koronawirusowe" wakacje w Trójmieście okazały się wspaniałą alternatywą na trudne czasy. Mimo dość chimerycznej pogody i zimnego morza. Ale do Gdańska nie jechaliśmy na leżakowanie, lecz dla spacerów wśród renesansowych kamieniczek, bram, uliczek, romantycznych rejsów Motławą i wielu miejsc, które krwią zaznaczyła burzliwa historia tego miasta - jak choćby Westerplatte, Stocznia Cesarska czy Muzeum II Wojny Światowej.

W pierwszej części opowieści o Gdańsku zabrałem Was na spacer po Długim Pobrzeżu i Stoczni Cesarskiej, a także Muzeum II Wojny Światowej (kto nie zaglądał, to zapraszam: tu👉👉👉 LINK do fotorelacji. Dziś czas na drugi sztandarowy deptak tego miasta - Drogę Królewską, która biegnie od Bramy Wyżynnej, przez ul. Długą, Długi Targ aż do Bramy Zielonej. My spacerowaliśmy nią codziennie w odwrotnej kolejności, a to dlatego, że mieliśmy hotel przy ul. Chmielnej.


Świński handel i czarownice

Droga Królewska w średniowieczu był głównym traktem handlowym. Jak sama nazwa wskazuje, wjeżdżali nią do miasta polscy monarchowie. Tutejsze kamienice należały do najbogatszych mieszkańców. W miejscu między Ratuszem a fontanną Neptuna w średniowieczu handlowano świniami, stąd tę część traktu nazwano Targiem Prosiąt.

Na Długim Targu, w tamtych mrocznych czasach wykonywano publiczne egzekucje złoczyńców, "czarownic" i heretyków.

Z racji miejsca życie tracili tylko ci "dobrze urodzeni", z rodzin szlacheckich. Wyroki śmierci na pozostałych wykonywano w pobliskiej Katowni lub na tzw. Górze Szubienicznej. Przez wieki zmieniały się obyczaje, władze, technika, zmieniała się też nawierzchnia, po której dziś spacerujemy na Długim Targu czy ul. Długiej. Pod koniec XIX w. z ulicy zniknęły polne kamienie. Zastąpiła ją stylowa kostka, sprowadzona ze Skandynawii. Dziś stąpamy po płytach granitowych.

Brama Zielona. Nasz spacer po najważniejszym deptaku w mieście, zaczynamy od Bramy zwanej Zieloną. Tak, jak wiele gdańskich zabytków została wzniesiona na miejscu gotyckiej budowli wedle założeń manieryzmu niderlandzkiego. Ten nurt w sztuce polegał m.in. na fantazyjnych dekoracjach z świata zwierzęcego, abstrakcyjnych formach, okuciach czy braku porządku architektonicznego.

Liczne rzeźby na bramie mają demonstrować znaczenie miasta: 7 powielonych herbów Polski, Prus Królewskich i Gdańska i wtórnie Hohenzollernów, 20 figur na szczytach, 8 popiersi, 12 głów nad tondami... Ufff. Pracowity był ten artysta - rzeźbiarz.

W Bramie mieszkała przez pewien czas polska królowa, Ludwika Maria Gonzaga, żona dwóch królów - braci z dynastii Wazów. Długo tam nie pomieszkała, bo przeszkadzał jej fetor i hałas z pobliskiego portu. My żadnego fetoru nie czuliśmy, za to piękna obronna budowla była preludium do tego, co za chwilę mieliśmy ujrzeć: jeden z najpiękniejszych deptaków w Polsce.


"Gdzie Stalin zrobił, co swoje"


Długi Targ, podobnie inne zabytkowe części miasta, został znacząco zniszczony w ostatnim roku II Wojny Światowej. Tak jak Hitler rozkazał zrównać z ziemią Warszawę, tak Stalin polecił bombardować ówczesny Gdańsk (niemiecki Danzig) ile wlezie i to nie tylko umocnione pozycje niemieckie czy urządzenia portowe, ale i zabudowania mieszkalne, w tym starówkę.

W gruz zamieniły się piękne, niderlandzkie, barokowe kamienice, najważniejsze zabytki z Domem Artusa i Ratuszem na czele. Po wkroczeniu do miasta w marcu 1945 roku, Sowieci zniszczyli i splądrowali wszystko, co zostało jeszcze z śródmieścia, wypędzając niemiecką ludność a wielu mordując i gwałcąc. Po wojnie zniszczone w około 90 procentach zabytki zostały pieczołowicie odbudowane. "Smakowanie" Gdańska i jego historii zaczynamy od wielkiej trójki jeśli chodzi o "must see" na Długim Targu, czyli Fontanny Neptuna, Dworu Artusa oraz Ratusza.


Woda z wiaderka dla boga mórz


Fontanna Neptuna. Jeden z symboli Gdańska. I miejsce, w którym co roku hordy turystów pstrykają masę zdjęć, odganiając wszędobylskie gołębie. Tak, jak my :) Jeśli chcecie zrobić dobrą fotkę z 650 -kilogramowym, odlanym z brązu bogiem mórz bez tłumów, najlepiej przyjść tutaj wczesnym rankiem. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że instalację wykonał w latach 1606-13 Abraham van den Blocke. W 1758 Neptun został otoczona późnobarokową kratą.

Figurę wykonał Piotr Husen, w latach 1612-15. Oczywiście, bóg mórz i oceanów miał podkreślić więź Gdańska z Bałtykiem. Przez wiele lat zasilana fontanna była... wiadrami z wodą a następnie cysternami z poddasza pobliskiego Ratusza i Domu Artusa. Problem został rozwiązany w XIX w., gdy Gdańsk doczekał się sieci wodociągowej. 33 lata temu Neptuna ocenzurowano - przy okazji dorocznej konserwacji, na polecenie władz Gdańska, zakryto posągowi przyrodzenie listkiem figowym.

Balangi, giełda i hazard


Dwór Artusa (biały budynek powyżej, Długi Targ 44) . Jedna z najpiękniejszych kamienic Gdańska, powstała w I połowie XIV w. Wznieśli ją niemieccy rycerze z bractwa Św. Jerzego, nazywając „curia regis Artus” (Dom Króla Artusa). W latach późniejszych to miejsce spotkań gdańskiej elity. To tu podawano do publicznej informacji zarządzenia władz miasta a najbogatsi mieszczanie rozmawiali o interesach i handlu. Był też czas na rozrywkę przy muzyce a także hazard. Grając w karty czy kości, gdańszczanie potrafili przegrać całe swoje majątki. Często suto zakrapiane alkoholem imprezy kończyły się nad ranem.

W kamienicy mieściła się też giełda, obecnie jest tutaj oddział Muzeum Gdańska. Mimo poważnych zniszczeń przez Sowietów w 1945 r., zachowała się część jego wyposażenia. Są to m.in. rzeźby Święty Jerzy, figury św. Rajnolda, Kazimierza Jagiellończyka, obrazy Martina Schonincka, Lorenza Lauensteina, wiszące modele okrętów z XVII-XVIII wieku czy monumentalny piec kaflowy z 1545. Inne zniszczone i zaginione dzieła zostały zastąpione współczesnymi rekonstrukcjami.


Deptak z góry


Tuż obok Domu Artusa stoi kolejka wizytówka miasta - Ratusz. Wizyta w tej budowli jest konieczna nie tylko ze względu na dawne sale pamiątki, jakie zebrano w tutejszym oddziale Muzeum Gdańska, ale i cudnej panoramy miasta, jaką można zobaczyć z wieży ratuszowej.

Gotycko - renesansowa budowla, wznoszona od XIV w., na styku Długiego Targu i ul. Długiej przez kilka ładnych stuleci stanowiła rezydencję burmistrzów Gdańska. To tu obradowała Rada Miasta oraz Ława.

W XVI i XVII wieku Ratusz upiększali twórcy złotego wieku sztuki gdańskiej: Izaak van den Block, Hans Vredeman de Vries, Willem van der Meer czy Anton Moeller. Najbardziej reprezentacyjną kondygnacją było pierwsze piętro, na którym mieściły się najważniejsze sale Ratusza: Sala Czerwona, Letnia i Biała.

Ratusz był siedzibą władz miejskich do 1921 r. Po II wojnie odbudowany, dziś stanowi Muzeum Historii Miasta Gdańska. Warto obejrzeć w nim kolekcję pamiątek związanych z historią miasta a także panoramę miasta, z wieży ratuszowej na wysokości 50 m. Eksponowane są one chronologicznie - od najdawniejszych dziejów miasta, po współczesne. Ceny biletów 16 i 8 zł. Punkt widokowy - dodatkowo - 10 i 5 zł.

Gościły królów


Gdańskie kamieniczki. Tak jak kilka wymienionych wcześniej budowli, większość kamienic na deptaku zbudowano w stylu renesansu, manieryzmu i baroku. Mnie szczególnie zainspirował manieryzm - nurt w architekturze, który odznaczał się zmianą proporcji budynków. W odróżnieniu od klasycznych renesansowych założeń, manierystyczne kamieniczki były one wyższe i smuklejsze. Te najpiękniejsze znajdują się oczywiście na Długim Targu i Długiej. Tak jak inne zabytki, zostały odrestaurowane po 1945 r. zgodnie z założeniami pierwotnej architektury i dekoracji rzeźbiarskiej. Każda jest inna. Zbudowane w stylach renesansowym, manierystycznym i barokowym, różnią się nie tylko kolorami, sztukaterią, malunkami, fasadami zwieńczonymi szczytami bądź attykami ale i bogato zdobionymi herbami, figurami alegorycznymi czy postaciami antycznych bohaterów.

Z tych najsłynniejszych wyróżnia się Złota Kamienica (Długi Targ 41) wzniesiona w 1609 przez Abrahama van der Blocke i Jana Voigta dla Jana Speymanna. Można na niej dostrzec wizerunki polskich króli.

To w niej żona Speymanna gościła gościła w 1623 r. króla Zygmunta III Wazę. Ten zaszczyt spotkał również inne tutejsze kamienice - o numerach 1-4 (na zdjęciu poniżej - pierwsze cztery od prawej strony). Rezydowali w nich kolejni władcy Polski: Władysław IV Waza, Jan Kazimierz, Jan III Sobieski, August II czy Stanisław Leszczyński.


Dom Uphagena czyli skok do XVIII w.


Za Długim Targiem mamy przedłużenie jego deptaku, czyli ul. Długą. Tu warto zatrzymać się nie tylko dla smaczny posiłek w kilku klimatycznych miejscach, ale zwiedzić kolejny oddział Muzeum Gdańska, mieszczące się w uroczej kamienicy zwanej Domem Uphagena.

Obecny, rokokowy wygląd budynek zawdzięcza historykowi, Johannowi Uphagenowi, który w II połowie XVIII w. Na fasadzie kamienicy widzimy więc liczne płyciny o różnorodnych motywach: owady, kwiaty, ptaki czy sceny chińskie. Niestety, podobnie jak inne zabytki, i ten zniszczyła wojenna zawierucha, w 1945 r. Od ponad 20 lat stanowi Muzeum Wnętrz Mieszczańskich z czasów XVIII w. W Domu Uphagena w nim zobaczyć pieczołowicie odrestaurowane pomieszczenia typu herbaciarnia, salon, jadalnia, sień oficyny, izba kucharki czy spiżarnia. Wrażenie robią bogato zdobione drzwi, boazerie, sztukateria. Władzom udało się wyposażyć wnętrza w meble, zegary, obrazy, piece czy instrumenty muzyczne, pochodzące najczęściej z XVIII wieku. To jedna z nielicznych takich kamienic mieszczańskich na świecie, udostępniona turystom.

Warto zajść również do Domu Schumannów (Długa 45)– kamienicy z 1560 r., ostatniej w południowej pierzei tej ulicy. Na początku XX wieku mieściła się tu kawiarnia, a w podziemiach - sklep tytoniowy. Budynek jest zdobiony bogami z mitologii rzymskiej. Na szczycie fasady stoi najpotężniejszy z nich, Jowisz, poniżej - opiekunka nocy i księżyca Diana oraz jej brat Apolla, bóg słońca i dnia. Obecnie mieści się tutaj siedziba m.in. oddziału PTTK, informacja turystyczna, pokoje gościnne czy redakcja Pomorskiego Kwartalnika Turystyczno-Krajoznawczego "Jantarowe Szlaki".

Ubiegłoroczny Jarmark Św. Dominika - święto miasta, był te dotychczasowe, organizowane w Gdańsku od 750 lat. Swoją nazwę impreza wzięła od odpustu w dniu św. Dominika. W 2020 roku, ze względu na pandemię ograniczono liczbę stoisk handlowców, rzemieślników, artystów, kolekcjonerów i ich lokalizacji tylko do Długiego Pobrzeża. Odwołano m.in. korowód, imprezy sportowe (bieg św Dominika) i koncerty, również te plenerowe. Bez tego, jarmark stał się jedynie bazarem, na którym oprócz ciuchów, souvenirów i "taniej chińszczyzny" można było kupić oryginalne wyroby z bursztynu czy rękodzieła np. hafty kaszubskie czy smaczne trunki - jak np. ratafia kaszubska.

Dalej przechodzimy Złotą Bramą, wzniesioną w 1612 r. w stylu manieryzmu niderlandzkiego na bazie czternastowiecznej bramy gotyckiej. Również jej autorem jest miejscowy architekt Abraham van den Blocke. Do bramy przylega od północy późnogotycki Dwór Bractwa św. Jerzego. Brama przypomina łuk triumfalny.

Na dwóch attykach (ozdobnych wykończeniach bramy) stoi w sumie osiem rzeźb symbolizujących dążenia gdańskich mieszczan: Pax („Pokój”), Libertas („Wolność”), Fortuna („Szczęście”) oraz Fama („Sława”). Od strony wschodniej (od ulicy Długiej) widać figury symbolizujące cnoty obywatelskie: Concordia („Zgoda”), Iustitia („Sprawiedliwość”)', Pietas („Pobożność”) oraz Prudentia („Rozwaga”).

Na zdjęciu powyżej, z lewej strony Bramy Zielonej widzimy dawną siedzibę Bractwa św. Jerzego, którzy w dolnej kondygnacji mieli strzelnicę, na pierwszym piętrze - salę zebrań, biesiad i teatru. Obecnie w budynku mieści się oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich.

Przechodząc przez bramę, przed naszymi oczami pojawiają się dwie kolejne, spore budowle. Katownia wraz z Więżą Więzienną stanowiły średniowieczną fortyfikację Głównego Miasta i przedbramie ul. Długiej (barbakan). Jak sama nazwa wskazuje, tutaj władze Gdańska dokonywały sądów nad przestępcami a swoje robił kat. W części wschodniej wieży znajdował się pręgierz - miejsce wielu egzekucji. Obecnie Katownia stanowi kolejny oddział Muzeum Gdańska.

"Metą" Drogi Królewskiej jest renesansowa Brama Wyżynna, z które wychodzimy do stacji przystankowej dla autobusów i tramwajów oraz ul. Okopowej i Wałów Jagiellońskich.). Podobnie jak inne zachowane do dziś bramy, tworzyła ciąg gdańskich fortyfikacji, będąc główną bramą wjazdową do miasta.

Takich architektonicznych "mozaik", jak ta z Bramą Wyżynną poniżej, mamy w Gdańsku dużo więcej. Zabytki minionych wieków kontrastują ze szpecącymi pawilonami z czasów PRL-u.

Kulinarnym szlakiem

Po spacerze pewnie wielu z Was zgłodnieje, więc na koniec parę słów o gdańskich restauracjach i pubach.

Na Długim Targu polecamy restaurację Elephtant - tuż przy fontannie Złotej Kamienicy i Domu Artusa. Obiad, pyszną lemoniadę, piwko czy kawkę z ciastem polecamy skonsumować w ogródku piwnym, z pięknymi widokami na renesansowe kamieniczki, fontannę Neptuna czy Ratusz.

Z kolei polecamy świetną pizzę, w restauracji Sempre Pizza & Vino, przy ul. Długiej 6-8, w pobliżu Złotej Bramy. Przy dźwiękach italo disco zjemy tutaj smaczną pizzę, na prawdziwym, cienkim włoskim cieście, w przystępnej cenie. Tuż przy lokalu odpływają tramwaje wodne.

Pizzeria tej samej sieci jest również przy Targu Rybnym, tuż za Bramą Straganiarską idąc w kierunku Baszty Łabędź.

Z kolei na pyszne pierogi ruskie, rosół, żurek czy poliki wołowe warto wybrać się do restauracji Rękawiczka (Długa 84/85, tuż przy Bramie Złotej).


Przydatne linki:

Muzeum Gdańska - pod tym adresem znajdziesz informacje, jak zaplanować zwiedzanie Gdańska, gdzie kupić bilet, w jakich godzinach można zwiedzać wybrane obiekty. Najlepiej opłaca się kupić multibilet - a więc wejściówkę do kilku a nawet kilkunastu miejsc.

Rejsy wycieczkowe - warto wybrać się w rejs Motławą do Stoczni Carskiej, do Sopotu, Gdyni czy na Hel. Zarówno tradycyjnym katamaranem z platformą widokową, galeonem wzorowanym na statkach z XVI w. czy nawet kajakiem (po Motławie).



719 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie