top of page
  • Piotr Piotrowski

Cottbus. Dwie wieże, sękacz i dolnołużyckie ludki

Stolica Dolnych Łużyc, drugie największe miasto Brandenburgii. Cottbus po niemiecku, Chóśebuz - po łużycku. Miasto o dwóch nazwach, ale wielu obliczach. W wędrówce po tej części Niemiec warto mu poświęcić chociaż jeden dzień!

To 100-tysięczne, zielone miasto nad Sprewą (łużycka nazwa pochodzi od imienia Chotibuz) leży 30 km od naszej granicy z Niemcami i 100 km od Zielonej Góry. To tu zjecie najpyszniejsze sękacze, poznacie w muzeach i na ulicach dolnołużycką i NRD-owską sztukę oraz kulturę. A na koniec wdrapiecie się na wieżę Spremberger Turm, aby podziwiać piękną panoramę Pojezierza Łużyckiego i pospacerujecie po parku w otoczeniu piramid!

Cottbus to wcale nie takie niemieckie miasto, jak choćby sąsiedni Berlin czy Poczdam. Kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców to potomkowie Serbołużyczan – grupy Słowian, która zasiedliła te tereny na długo przed Niemcami. Mimo wieloletniej germanizacji Serbożyczanie, czy jak kto woli – Wendowie - zachowali swoją odrębność kulturową i społeczną. Nadal kultywują swój słowiański język, pielęgnują tradycje przodków w sztuce, kulturze i codziennym życiu.

Na ulicach i parkach przypominają o tym liczne rzeźby, murale i mozaiki nawiązujące do kultury łużyckiej. W mieście działają dwa muzea, w których obejrzymy wspaniałe ekspozycje z życia Serbołużyczan. Przy wjeździe do Cottbus widnieje jego łużycka nazwa - Chóśebuz. Zresztą, podwójne nazewnictwo obowiązuje w całym regionie Dolnych Łużyc, podobnie jest z nazwami budynków użyteczności publicznej.

W Cottbus ludowa, uliczna sztuka i domki w szachulcowej zabudowie kontrastują z postindustrialnymi budynkami z czerwonej cegły – pozostałościami po dawnym przemyśle tekstylnym, z którego słynęło Cottbus. Na jednej alejce wita nas Pocztylion – symbol miasta, na drugiej – książę Pückler - fundator bajecznego parku i pałacu w pobliskim Branitz. Z wieży Spremberger Turm zachwycimy się pięknymi widokami, podelektujemy pysznym sękaczem "Lauterbach" – specjałem Cottbus.

Zapraszam Was na piękną przygodę, spacer po ciekawym, często pomijanym przez turystów mieście, które jest godne uwagi, choćby na jeden dzień zwiedzania!


Mój spacer po mieście , jego najciekawszych zabytkach, muzeach, parkach z rzeźbami zajmie Wam nie więcej niż 3 godziny, nie licząc czasu na obiad i deser z kawą.

Link do mapki znajdziecie TUTAJ


Zwiedzanie najlepiej zacząć od centrum informacji turystycznej "CottbusService" na Berliner Platz 6. Miejsca na pobliskich parkingach nie zabraknie a w i punkcie zaopatrzycie się w wszelkie ulotki i mapki z największymi atrakcjami miasta oraz pobliskiego parku Branitz z piramidami, aby nie tracić czasu na błądzenie.

Z Berliner Platz przechodzimy Berliner Straße na drugą stronę ulicy, do Ratusza (po łużycku - Radnica). Gmach z lat 1934-36 został zniszczony w czasie bombardowania w 1945 roku przez aliantów. Zrekonstruowany po II wojnie światowej, z zachowanymi 12 znakami rzemieślniczymi i płaskorzeźbą "Matka z dzieckiem".

Dalej kierujemy się na Stadtpromenade, wzdłuż średniowiecznych murów miasta, przez które w 1879 roku, w starej wieży murowanej wykonano przejście do starego miasta. Fani betonozy, brutalizmu i ludowej sztuki ulicznej będą zachwyceni. Idą promenadą, z prawej strony mijamy ogromne NRD-owskie blokowiska z wielkich płyt z małymi okienkami, z drugiej - na skwerach mnóstwo ludowych rzeźb nawiązujących do słowiańskich korzeni miejscowości.

Warto skręcić w bok i aby zobaczyć piękną mozaikę na ścianie budynku łączącego NRD-owski bar z księgarnią. Malowidła pt. "Cottbuser Bauernmarkt" (Targ rolny w Cottbus) powstały w 1970 roku i przedstawiają życie Serbołużyczan.

Tu też warto zatrzymać się na obiad lub kawę. Po jednej strony murów obronnych - klimatyczna restauracją Stadtwächter w starej baszcie, po drugiej – kawiarnia z pyszną lemoniadą cytrynową.

Średniowieczne mury z basztą i Bramą pod Lipą wspaniale kontrastują z "murem pruskim", jaki wypełnia elewację piętra restauracji.

Bramą pod Lipą wykuta w murach obronnych ułatwiła mieszkańcom komunikację.

Z baszty wyruszamy ulicą MauerStraße w kierunku maskotki Cottbus – Pocztyliona. Sympatyczna postać z blachy symbolizuje 150-letnie tradycje pocztowe miasta. W XIX wieku codziennie 12 dyliżansów pocztowych wyruszało z miasta przez bramę „Spremberger Tor”. Na dobre wieści, listy i przesyłki od pocztylionów czekały tysiące ludzi.

Po drugiej stronie Bramy pod lipą (Lindenpforte, powyżej z lewej) znajduje się moja ulubiona kawiarnia z pyszną lemoniadą.

Z jednej strony średniowieczne klimaty, z drugiej - nowoczesność: galeria handlowa, w której znajdziecie najlepsze marki odzieżowe i NRD-owskie bloki z prefabrykatów.

Z promenady skręcamy w kierunku pobliskiej galerii handlowej i dalej idziemy ulicą August Bebel Strasse do budynku Teatru Miejskiego na Schiller Platz. Koniecznie musicie go zobaczyć, bo obiekt imponuje swoim rozmachem! Dzieło późnej secesji z 1908 roku - jest najdoskonalszym osiągnięciem berlińskiego architekta Bernharda Sehringa, a zarazem jedną z najpiękniejszych w Europie i obecnie – jedynym w Brandenburgii Teatrem Państwowym. Warto wpaść tam na koncert! (repertuar znajdziecie TUTAJ ).

Z SchillerStraße skręcamy w Rudolf – Breit-scheid Straße, do Muzeum Historii Miasta (Stadtmuseum). To kolejny obowiązkowy punkt dla tych, którzy chcą poznać dzieje miasta. Historia Muzeum Miejskiego sięga 1887 roku, gdy Dolnołużyckie Towarzystwo Antropologiczne i Pradziejowe otworzyło pierwszą wystawę.

Zobaczymy tutaj wspaniałe ekspozycje, począwszy od genezy powstania węgla brunatnego, z którego wydobycia słynął Cottbus, po czasy średniowieczne dzieje miasta, reformacji, pożary miasta, rozwój przemysłu tekstylnego i górniczego oraz jego dzieje w czasach NRD. Jest też sztuka, m.in. obrazy słynnego, "cottbuskiego" malarza Carla Blechena (ceny biletów i godziny otwarcia TUTAJ - https://www.stadtmuseum-cottbus.de/index.php

Idąc dalej Strasse der Jugend i Feigestrasse mijamy Młodzieżowe Centrum Kultury (w Glad House odbywają się koncerty, festiwale muzyczne, działa kino). Kolejna ciekawostka po drodze to Planetarium lotów kosmicznych Jurij Gagarin (wybudowane w 1974 roku) na Lindenplatz, oczywiście nazwane na cześć słynnego kosmonauty - pierwszej osoby w kosmosie.

Z "miejskiej dżungli" i zabytkowego "zawrotu głowy" odsapniemy na ławeczce w uroczym parku imienia Carla Blechena, jednego z najważniejszych malarzy niemieckiego realizmu, urodzonemu oczywiście w Cottbus (żył w I połowie XVIII w.) . Sam park z rzadkimi okazami drzew i krzewów powstał w latach 30. XX w.

Z parku przechodzimy do przemysłowej niegdyś części miasta. Moim zdaniem, to tutaj są najpiękniejsze wizytówki architektury Cottbus. Przygodę z miejskim przemysłem zaczynamy od uroczego Parku Goethego i stawu Amtsteich z fontanną.

Stoi tu pierwsza z dwóch wartych uwagi cottbusowkich elektrowni – dieslowska (Dieselkraftwerk). Powstała w 1928 roku, na wzór mauretańskiego zamku z charakterystyczną wieżą. To sztandarowy przykład ekspresjonizmu. Celowe wykorzystanie kolorowej triady: czerwonego (ramy okienne), niebieskiego (stalowe drzwi) i turkusowego (lustra) jako elementów konstrukcyjnych architektonicznych jest typowe dla okresu budowy lat 20-tych. Elektrownię wyposażono w maszynownię, transformator oraz rozdzielnię generatora diesla o mocy 1500 KM, który był włączany podczas szczytów zapotrzebowania w prąd. Obecnie budynek z czerwonego klinkieru jest zaadaptowany na Brandenburskie Muzeum Sztuki Współczesnej, biura administracji muzeum oraz kawiarnię. W muzeum znajduje się największa w tym landzie kolekcja zbiorów byłego NRD (ponad 40 tysięcy eksponatów). Są tutaj też organizowane imprezy kulturalne i wystawy.

Idąc dalej wzdłuż rzeczki Mühlengraben wchodzimy w klimatyczną uliczkę, w której domki garncarskie z tzw. "muru pruskiego" pięknie kontrastują z widoczną w tle kompleksem elektrowni z początku XX w., z czerwonej cegły. Pierwszy, najmniejszy z 1727 roku był zarówno domem mieszkalnym jak i warsztatem rzemieślniczym. Drugi – jako zakład garbarski powstał w 1760 roku , trzeci z cegły wybudowano sto lat później. Obecnie można tu wynająć pokój na nocleg.

Na "deser" czeka nas architektonicznie fenomenalny kompleks po dawnej elektrowni parowej, która powstała w 1903 roku, w miejsce spalonych młynów wodnych przy kanale „Mühlengraben”. Choć z czerwonej cegły, trochę przypomina on zamkowe budowle: wieżyczki, schodkowe szczyty architektoniczne i różne wnęki okienne. Po remoncie sprzed 9 lat obiekt wykorzystywany jest na biura inżynierskie oraz apartamenty.

Przez Gerichtplatz dochodzimy do wieży - najstarszej budowli w mieście – pozostałości po dawnym zamku , zburzony w 1857 roku, po pożarze.

Dalej, w kierunku Sandower Strasse czeka nas kącik "sakralny". Z licznych kościołów w Cottbus warto zwrócić uwagę na dwa. Kościół farny św. Mikołaja na Oberkirchplatz 12 to największy (wielonawowy) kościół Dolnych Łużyc. Zachwyca pięknym gwieździstym sklepieniem, amboną oraz wielkim ołtarzem (z 1664 r.) ze wspaniałym snycerstwem z alabastru. Wrażenie robi widok z 55-metrowej wieży kościoła.

Niedaleko tej świątyni stoi drugi kościół, warty uwagi – przy ul. KlosterStrasse. Kościół dawnego klasztoru franciszkanów (Klosterkirche) , później nazwany „Kościołem Wendyjskim” (dolnołużycka cerkwja serbska) jest najstarszą zachowaną budowlą sakralną w mieście. Został zbudowany w stylu gotyckim, w obecnym kształcie w XV wieku. Skrywa w sobie m.in. serbołużyckie malowidła ścienne i grobowiec założyciela miasta, z herbem Cottbus, w którym motywem przewodnim jest rak.

Z kościoła już blisko do Promenady Puszkina z zieloną oazą w postaci kolejnego parku, naszpikowanego mnóstwem ciekawych rzeźb. Poniżej dwa pomniki autorstwa Heinza Mamata na Promenadzie Puszkina: Ofiar Faszyzmu i "upadającego". Z kolei rzeźba "Mała dziewczynka" w zamyśleniu spogląda w dal na łące przed murami miejskimi Cottbus. Na pierwszy rzut oka można ją po prostu wziąć za małą dziewczynkę z lalką. Ale o czym myśli dziewczyna? Czy może już postrzega siebie jako kobietę z dzieckiem? Zamieszam Wam w głowie, dodając, że autor rzeźby, bułgarski artysta Kiril Meskin nadał rzeźbie nazwę „Wieczność”....

Dalej podążamy ulicą Münzstraße w kierunku średniowiecznych murów obronnych miasta, których elementem jest zachowana do dziś Wieża Mennicza (Münzturm, najstarsza w mieście). Niedaleko, na wzgórzu zamkowym stoi okazały budynek, w którym obecnie mieści się Sąd Rejonowy. Wcześniej stała tutaj rezydencja książęca, strawiona przez pożar. Ruiny kupił pruski rząd w 1876 r. , stawiając neoklasycystyczną kamienicę.

W końcu dochodzimy do serca Cottbus. Stary rynek, czyli Altmarkt uraczy nas pastelowymi kamieniczkami z fontanną tkaczy i muzeum aptekarstwa, które mieści się w najstarszej aptece miejskiej, założonej w 1628 roku.

Nie tylko obejrzymy tam wyposażenie dawnej apteki ale i nabędziemy różnego rodzaju herbatki, zioła a nawet nalewki na różne dolegliwości ! Możemy zaopatrzyć się też w oryginalne, cottbusowskie pachnidło – wodę kolońską "Farina", której blisko 200 lat temu używał książę Puckler , autor pięknego pałacu i piramid w pobliskim parku Branitz.

Na przeciwko apteki stoi fontanna włókniarzy z 1991 r. , zrekonstruowana wedle bryły z XVIII w. Otaczają ją kamienice w stylu saksońskiego baroku oraz klasycyzmu.

Trzy symboliczne postacie na fontannie to: rybak, handlarka i Marii Groch, która w 1819 roku zasłynęła z pysznego sękacza, dziś - eksportowego wyrobu cukierniczego Cottbus.

Obrazki z codziennej pracy tkaczy zdobią ściany niecki fontanny.

Muzeum Wendyjskie (Serbski Muzej, ul. Mühlenstraße 12). Tu zobaczymy piękne stroje, narzędzia codziennego użytku, archiwalne zdjęcia z życia Łużyczan. Muzeum organizuje koncerty i występy.

Eksportowym, słodkim przysmakiem Cottbus jest sękacz, wyrabiany wedle tradycyjnej receptury od 1819 roku. Po raz pierwszy powstał w piekarni Marii Groch, której figura widnieje na fontannie Starego Rynku. Obecnie jego wyrabianiem zajmuje się cukiernia na tyłach kawiarni Sprembergerstrasse 4.

fot. Conditorei & Café Lauterbach


Ciasto rozprowadzane jest warstwa po warstwie na obracającym się wałku nad otwartym ogniem a po schłodzeniu pokryto cienką warstwą cukru pudru i odrobiną cytryny. Tradycje kontynuował drezdeński mistrz cukiernictwa, Max Lauterbach, który w 1900 roku otworzył kawiarnię Conditorei & Café Lauterbach. To właśnie w niej dzisiaj możemy posmakować chociebuskiego sękacza, najlepiej z cafe latte! (przy ul. Sprembergerstrasse 4).

Z kolei na większe jedzenie zapraszam do Stadtwachter przy ul. MauerStrasse 1, klimatycznej restauracji w miejskich murach, między pomnikiem Pocztyliona a ratuszem.

Następnie ulicą Spremberger Strasse (mijając synagogę żydowską) przechodzimy do Wieży Grodzkiej (Spremberger Turm). Aby delektować się piękną panoramą miasta i Dolnych Łużyc warto pokonać 131 schodków na szczyt trzynastowiecznej wieży - pozostałości po dawnych umocnieniach miasta i wschodniej bramie miasta.

Cottbus to mozaika architektonicznych stylów. Secesyjne kamienice sąsiadują z blokami z prefabrykatów z czasów NRD.

W wielu miejscach ich elewacje oraz skwery są one zdobione motywami z życia i kultury Serbołużyczan oraz przedwojennego Cottbus.


Ścieżki rowerowe

Cottbus i okoliczny park w Branitz to raj dla amatorów dwóch kółek. Największa, licząca 24 km zaczyna się w Punkcie Informacji Turystycznej na Berliner Platz 6 i wiedzie przez większość wymienionych przeze mnie atrakcji miasta MAPĘ znajdziecie TUTAJ.

Na trasie zobaczymy m.in. odrestaurowany młyn krupniczy Spreewehrmühle. Cud siedemnastowiecznej techniki, jedyny w pełni zachowany do dziś taki zabytek we wschodnich Niemczech.

Ponadto, na trasie zobaczycie m.in.: muzeum lotnictwa z NRD-owskimi samolotami, ogród zoologiczny, park „Spreeauenpark”, łąki „Sachsendorfer Wiesen“, park „Madlower Schluchten“ oraz jezioro na jego terenie, kolejkę wąskotorową.

Po drodze miniemy również stadion klubu piłkarskiego Energie Cottbus (niegdyś występowali w nim nasi kadrowicze: Andrzej Juskowiak, Andrzej Kobylański czy Radosław Kałużny). Klub występował w Bundeslidze, dziś gra w jednej z regionalnych lig. Z dwoma Andrzejami miałem przyjemność przeprowadzić wywiad dla gazety 19 lat temu.

I przed klubowym sklepem Energie:)

Dziś Energie występuje w jednej z regionalnych lig a sam stadion przypomina trochę NRD-owskie klimaty.

Kolejnym ważnym punktem na muzealnej mapie Cottbus jest muzeum lotnictwa, przy Fichtestraße 1, przedstawiające 90-letnią historię miejskich lotnisk i ponad 20 samolotów, począwszy od NRD-owskich modeli po współczesne. Jedną z największych atrakcji jest AN-2 (Anna) – największy na świecie jednomotorowy dwupłatowiec z 1957 roku. Ekspozycja zawiera wszystko, co sobie zamarzy fan lotnictwa: od lądowiska na hipodromie, przez wyposażenie, mundury, archiwalne zdjęcia i dokumenty dotyczące produkcji samolotów Focke-Wulf , sił zbrojeniowych byłej NRD i obecnego wojska – Bundeswehry.

Mnóstwo alejek do rowerowych wycieczek ma wspomniany wcześniej park księcia Pücklera w Branitz. Właściciel niczym faraon nakazał siebie poddać kremacji chemicznej i pochował w piramidzie Tumulus (Seepyramide) na wodzie, do której kilkanaście lat później dołączyła jego ukochana Lucie. Piramidę kazał wybudować na sztucznym jeziorze Trzcinowym. Obok, na równinie stoi druga (Landpyramide) z niebieską koroną i napisem: "Groby są szczytami gór dalekiego nowego świata".

Więcej o samym parku i ekscentrycznym księciu przeczytacie w mojej osobnej relacji, TUTAJ.



Cenne wskazówki:

* Pomocna w zwiedzaniu będzie też MAPA z opisem atrakcji, do pobrania TUTAJ

Świetnym kompendium wiedzy o Cottbus jest też strona https://cottbus-tourismus.de/pl/lato/strona-glowna.html

* Dojazd: autem , około 30 minut od granicy (przejście graniczne w Gubinku, Gubinie, Forst lub Olszynie), autostradą A15 do zjazdu "Cottbus-West" lub "Cottbus-Süd". Koleją: pociągiem RE 2 z Berlina lub pociągiem RB 65 z Zittau/Görlitz/ przystanek docelowy: Hauptbahnhof Cottbus.

1325 wyświetleń10 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Spodobało się? Zapisz się na moją listę mailingową:

bottom of page